Fabuła obu seriali powstaje na podstawie autentycznych spraw kryminalnych. Zarówno komenda z serialu "W-11", jak i biurowiec, w którym pracują tytułowi detektywi znajdują się w Krakowie. Producentem obu seriali jest Krystyna Lasoń.

Zdjęcia to jeden z ostatnich etapów produkcji. Zanim do nich dojdzie, najpierw jest praca nad pomysłem, potem rozpisanie scenariusza, kompletowanie obsady i wyszukiwanie najlepszej lokalizacji na zdjęcia. Każde śledztwo kieruje się swoimi zasadami. Musi mieć fałszywe tropy, punkt kulminacyjny i finał – opowiadała Faktowi producentka.

W "W-11" grają prawdziwi policjanci z wieloletnim doświadczeniem. Fabuła jest wciągająca, akcja wartka, nic więc dziwnego, że dopóki widz nie pozna finału zagadki, nie ma ochoty odchodzić od telewizora. Na pewno widzom podoba się formuła serialu. Sprawia ona wrażenie autentyczności, wydaje się, że to wszystko, co oglądamy na ekranie, dzieje się naprawdę. Dzięki temu serial jest nie tylko życiowy, ale przede wszystkim wiarygodny – mówiła Lasoń.

Serial "Detektywi" już od siedmiu lat należy do ścisłej czołówki TVN. W tej produkcji śledztwa także są prowadzone przez byłych funkcjonariuszy policji. Poza krakowskim biurowcem, zdjęcia powstają w autentycznych wnętrzach mieszkań. Na wyposażeniu detektywów są unikatowe sprzęty elektroniczne służące do nagrywania, podsłuchiwania i podglądania.

Zaledwie dwa miesiące temu na planie serialu padł jubileuszowy 1000. klaps. Emisja tysięcznego odcinka jest planowana na wrzesień.

>>>Czytaj także: Pracowite lato Muchy. Co będzie robić?