W 2009 roku w wywiadzie dla dziennik.pl Doda stwierdziła, że bardziej wierzy w dinozaury, niż w Biblię, którą "spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła...". Te słowa odbiły się piosenkarce czkawką, bowiem są skazał ją za obrazę uczuć religijnych. W tym czasie Rabczewska była dziewczyną Nergala, muzyka znanego z obnoszeniem się ze swoją niechęcią do Kościoła i religii katolickiej.

Czasy buntu wobec wiary Doda ma już jednak za sobą. Jak wyznała w rozmowie z "Super Expressem", chrześcijańskie wartości wyniosła z domu rodzinnego:

Pochodzę z wierzącej rodziny i tak zostałam wychowana. Kiedy miałam przebłyski, żeby spróbować znowu się otworzyć i na przykład zaśpiewać kolędę w moim kościele, to nie pozwolono mi. Odsunięto mnie od wiary na wiele lat

Podobnie, jak za odwróceniem się od wiary, tak i za powrotem do niej, stoi ważny w życiu Dody mężczyzna. Wówczas był to Nergal, obecnie jest Emil Stępień:

Na mojej drodze zaczęli się pojawiać ludzie, którzy dawali mi wiele oparcia i bezinteresownej opieki. Emil Stępień, mój partner biznesowy i przyjaciel, na początku zaciągnął mnie raz na jakiś czas do kościoła. Teraz to nasz niedzielny rytuał. Trochę to trwało, ale znów czuję w sobie pokój ducha. To nic złego przyznać się, że życie nam go zabrało, bo sztuką jest go na nowo odzyskać. Mam dzięki temu ogromną pogodę ducha, spokój i bezpieczeństwo. I chęć tworzenia, dlatego płyta w tym roku.