Piątek, godz. 15.17. Dziennikarz "Faktu" otrzymuje tajemniczego SMS-a. "Jesteśmy po ślubie. To fakt. I właśnie wyłączam telefon. Pozdr. T.L.". Nie ma najmniejszej wątpliwości - wiadomość została wysłana z telefonu komórkowego Tomasza Lisa! Jego komórka rzeczywiście milczy - jest wyłączona.

"Fakt" zasypał dziennikarza i jego wybrankę gradem SMS-ów z pytaniami. 20 minut później nadchodzi potwierdzenie: "Od kilku godzin nazywam się inaczej :-) więcej nie powiem. Pozdrawiam - Hanna Lis :-)" - tym razem wiadomość wysyła ze swojej komórki Hanna Smoktunowicz.


Wielki dzień w Rzymie

Chcieli być sami. Z dala od medialnego szumu, od błysku fleszy fotoreporterów. Tylko we dwoje. Wczoraj, w samo południe, Hanna Smoktunowicz powiedziała "tak" Tomaszowi Lisowi. "To prawda, Tomek wziął ślub z Hanią. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Hania to wspaniała osoba" - mówią "Faktowi" Wanda i Stefan Lis, rodzice dziennikarza.

Tomasz Lis i Hanna Smoktunowicz zaplanowali każdy szczegół tego wyjątkowego dnia. Bez zgiełku, bez niepożądanych świadków. Udało im się ukryć przed całym światem. Jak dowiedział się "Fakt", panna młoda miała na sobie ślubną kreację od znanego projektanta Macieja Zienia - w kolorze przybrudzonego różu, przed kolano, wyszywaną kamieniami od Svarovskiego. Z najnowszej kolekcji, która pojawi się na rynku dopiero pod koniec października.

Uroczystość odbyła się prawdopodobnie w polskim konsulacie w Rzymie. Jak dowiedział się "Fakt" od Tomasza Lisa, państwo młodzi wracają do Polski na wybory.

Wiele szczęścia młodej parze!

Tomasz Lis i Hanna Smoktunowicz spłatali wszystkim niezłego figla! O ślubie nie wiedzieli nawet bliscy znajomi młodej pary. Dowiedzieli się o tym dopiero od nas. "Ależ wy macie informacje!" - mówi "Faktowi" z podziwem Tomasz Sekielski z TVN. "Życzę im szczęścia. Wiem, że są ze sobą bardzo szczęśliwi, więc tego szczęścia życzę im głównie w życiu zawodowym. Bo ślub jest dowodem, że ich marzenia osobiste już się spełniły" - dodaje.

Wyjątkowe życzenia, utrzymane w politycznym tonie, złożyła młodej parze Katarzyna Dowbor. "Udanej koalicji i wspaniałych debat wygranych przez obie strony. Zawsze na nich głosowałam" - mówi dziennikarka TVP.
"Tworzą piękną parę" - zachwyca się Nina Terentiew z Polsatu. "Są dojrzali, świetnie się ze sobą rozumieją. To jedna z najpiękniejszych par w polskim show-biznesie. Życzę im szczęścia z całego serca" - zapewnia.
A Monika Olejnik dodaje krótko: "Życzę im trwałego związku!"

Rzym to jej ukochane miejsce

Dlaczego wybrali akurat Rzym? Smoktunowicz spędziła tam większość swojego dzieciństwa. Nic więc dziwnego, że czuje do Wiecznego Miasta ogromny sentyment. Na Uniwersytecie Warszawskim studiowała italianistykę.

"Hania czuje się tam jak u siebie. Ma tam wielu przyjaciół, mówi po włosku bez akcentu i gotuje doskonale włoskie potrawy" - opowiada "Faktowi" znajoma pary, Aleksandra Karasińska.

Od miesiąca Hania i Tomasz byli celem fotoreporterów. Nie milkły plotki o ewentualnych propozycjach pracy dla pary dziennikarzy, którzy niedawno odeszli z Polsatu. By na chwilę odetchnąć od medialnego szumu, postanowili więc uciec za granice kraju. "Nie ma tam polskich paparazzi" - dodaje Karasińska, potwierdzając informację o ślubie dziennikarzy. "Bardzo się cieszę. Wreszcie się zdecydowali na ten krok, bo ostatnio mieli trudny okres. Jest to nowy rozdział w ich życiu" - mówi.

Stworzeni dla siebie

"Mam szczęście, jestem z fantastycznym mężczyzną. W pakiecie dostałam superprzyjaciół - to rodzice Tomka. To jak szóstka w totolotka" - opowiadała niedawno na łamach prasy Hanna Smoktunowicz.

Tomasz również nie krył szczęścia z odnalezienia prawdziwej, wielkiej miłości. "Jest wspaniała. Miła, pogodna. Jest damą w salonie, w którym są dyplomaci z różnych krajów, i superbabką na kempingu, kiedy grilluje rybę i robi sałatkę. Jest absolutnie fantastyczną matką, taką kocią" - mówił o swojej partnerce. Dziś już żonie - pisze "Fakt".

Młoda para miała do pokonania trudną drogę. Oprócz zwykłych formalności przeszkadzał im brak czasu. Obydwoje ciężko pracowali. Ale w ostatnim miesiącu ich życie stanęło do góry nogami. Lis przestał być szefem "Wydarzeń" i odszedł z Polsatu. Smoktunowicz - jak na kochającą kobietę przystało - odeszła ze stacji razem z nim.

Od tego czasu mieli dużo więcej wolnego. Jak widać - nie próżnowali.

Drodzy Nowożeńcy, "Fakt" życzy Wam wiele szczęścia. Jeszcze więcej. I więcej. Sto lat!