Marco Antonio Espinoza chciał być jak św. Mikołaj. Strasznie mu się podobał pomysł z prezentami i wchodzeniem przez komin. Zwłaszcza jeśli te prezenty mógłby przez dymnik wynieść. I niemal mu się udało, gdyby nie to, że w rurze... utknął. Kalifornijski sąd ocenił jego wyczyn na dwa lata więzienia.
Espinoza włamał się do jednego z domów w West Covina w Kalifornii - podaje telewizja Fox News. Ukradł biżuterię i inne drobiazgi. Ale nie mógł przecisnąć się z powrotem. Strażakom i policjantom, którzy przyjechali go ratować, próbował wmawiać, że on tylko dom remontuje. Jednak zdradziły go łupy.
Uwolnienie złodzieja zabrało strażakom ponad cztery godziny. Musieli bowiem rozebrać komin cegiełka po cegiełce. Zaraz po tym Espinoza trafił do aresztu, a sędzia z Kalifornii postanowił wysłać go na dwa lata odpoczynku za kratami po tak męczącym przeżyciu. Złodziej będzie też musiał zapłacić 10 tys. dolarów za remont domu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|