Wszystko poszło nie tak, gdy Donna Hayes i Benjamin Jorgensen napadli na restaurację w Melbourne. Dlatego policja nie miała problemów, by odurzoną narkotykami parę złapać. Funkcjonariuszom oczywiście pomogło to, że Jorgensen przypadkiem postrzelił swą partnerkę, a w dodatku para usiłowała zbiec nie swoim autem.
Adwokaci pary próbowali wykorzystać pecha rabusiów jako okoliczność łagodzącą. Jednak prokuratorzy twierdzą, że pech pechem, ale gdyby nie pomyłki bandziorów, to byłby to bardzo groźny napad.
Sędzia Roland Wiliams wyda wyrok jutro.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.