Czy Marcinkiewicz powinien zatańczyć z gwiazdami
Niedługo ruszy kolejna, dziewiąta już edycja "Tańca z gwiazdami". Wiemy już, że nie zobaczymy w niej Grażyny Torbickiej. Odmówiła też Jolanta Pieńkowska, a lista polskich gwiazd powoli się kończy. Zatańczyły już nawet pogodynki, odtwórcy serialowych minirólek i córka lidera Samoobrony Renata Lepper. Może teraz czas na Kazimierza Marcinkiewicza i innych polityków.
- Czy Nastula pobije Pudziana?
- Marcinkiewicz: Dajcie spokój mej partnerce
- Grażyna Torbicka powiedziała "nie"
- Grzeczna dziewczynka niegrzecznego premiera
- Marcinkiewicz wije gniazdko w Londynie
- Marcinkiewicz wybrał Kraków na walentynki
- Mąż Cichopek zarobi więcej niż gwiazda
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie wszystko złoto, co się świeci
Wiedzą o tym gwiazdy wielkiego formatu, które na nazwisko pracowały długo i żmudnie. Listę otwiera Grażyna Torbicka, która bardzo kulturalnie dała TVN do zrozumienia, że pląsy w skąpych strojach to nie dla niej.
>>> Przeczytaj, dlaczego Torbicka powiedziała "nie" TVN-owi
Nieco wcześniej i trochę bardziej kategorycznie odmówiła Jolanta Pieńkowska: - Zapewniam, że nie będę występowała w „Tańcu z gwiazdami", bo najzwyczajniej nie chcę. Już dawno podjęłam decyzję i jej nie zmienię. Rozmawiałam nawet z producentami programu i poprosiłam ich, żeby nie brali mnie pod uwagę przy kompletowaniu par do kolejnych edycji - opowiadała "Faktowi". Producenci usiłowali namówić na udział także Piotra Fronczewskiego, ale i on odmówił.
Trzeba odwagi, żeby poprosić
Wciąż w polskim show-biznesie są jednak twórcy, którzy nie muszą się martwić nachalnymi prośbami o udział. Propozycji do tej pory nie otrzymali Kazik Staszewski, Maciej Maleńczuk, Wojciech Waglewski. Nie poproszono także Kory Jackowskiej i Anny Marii Jopek.
Rzecz jasna, producenci kierują się przede wszystkim medialnością zapraszanych do programu gwiazd, bo tylko ten aspekt gwarantuje oglądalność. A jeśli o to walka, to może z propozycją warto uderzyć do... Kazimierza Marcinkiewicza? Kto wie, może były premier powiedziałby "yes, yes, yes!". Oglądalność wówczas nie byłaby problemem.



























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!