Zwycięzca "MasterChefa" wygrywa nagrodę pieniężną oraz kontrakt na książkę kulinarną. Wydawnictwo to powinno ujrzeć światło dzienne tuż po finale (nagranym kilka miesięcy wcześniej), w którym wyłoniony zostaje zwycięzca. Tym razem jednak nastąpił falstart i na kilka godzin przed finałowym odcinkiem, w sieci pojawiło się, wykonane rzekomo w Empiku, zdjęcie książki Dominiki Wójciak. Wówczas było już oczywiste, że to właśnie ona zwyciężyła aktualną edycję show.

Kompromitującą wpadkę skomentowała stacja TVN:

Dostajemy od Was informacje, że książka nowego "MasterChefa". Dominiki Wójciak, pojawiła się już dzisiaj w jednej z księgarń sieci EMPIK. Publikacja zwycięzcy "MasterChefa" zawsze ukazuje się po finale programu. Tak miało być i tym razem, zaistniałą sytuację wyjaśniamy jak najszybciej. - cytuje oficjalny komunikat stacji plotek.pl

Z zaistniałej sytuacji tłumaczy się także Empik:

Na chwilę obecną czekamy na potwierdzenie, że zdjęcie zostało zrobione w jednym z naszych salonów, jeżeli to prawda, to oczywiście wyciągniemy konsekwencje - zapewniają przedstawiciele księgarni.

AKTUALIZACJA: Na oficjalnym profilu Empiku na Facebooku pojawił się kolejny komunikat, w którym sieć salonów prasowych odcina się od afery: 

Informujemy, że książka Dominiki Wójciak pt.:„Kuchenne opowieści” pojawiła się w sprzedaży w Empikach zgodnie z planem – czyli w dniu dzisiejszym (8 grudnia). Dementujemy internetowe doniesienia jakoby Empik wyeksponował ten tytuł na półkach i rozpoczął sprzedaż z wyprzedzeniem, jeszcze przed ogłoszeniem wyników programu. Sprawdziliśmy dokładnie: wczoraj nie odnotowaliśmy sprzedaży ani jednego egzemplarza tej książki. Nie znamy pochodzenia zdjęcia okładki, które pojawiło się w sieci wczoraj ok.godz.19.00 - nie ma dowodów, że zostało ono wykonane w jednym z naszych salonów (nie widać na nim półek, regałów ani żadnych elementów identyfikujących Empik). Osoba, które je opublikowała jako pierwsza w żaden sposób nie jest związana z naszą firmą.

Przypomnijmy, że to nie pierwszy raz, gdy widzowie poznają zwycięzcę "MasterChef" przed emisją finałowego odcinka. W pierwszej edycji, taki falstart zaliczył oficjalny serwis programu, który przed czasem opublikował materiały ze zwycięzcą.