Hanna Lis sprzedała się na aukcji. Jej mąż też

| Aktualizacja:

Cel był szczytny, a chętnych nie brakowało. Hanna Lis wystawiła na aukcji swą wiedzę o gotowaniu i osobie, która wygrała licytację, przygotuje kolację. Za tę przyjemność zwyciężczyni aukcji gotowa jest zapłacić cztery tysiące złotych.

wróć do artykułu
  • ~Pisior na Bicze (Bitch'e)
    (2013-07-09 11:25)
    Ach, jaka z tej Lisowej (de domo Kedaj), kosmopolitka i w ogole swiatowiec, ze hej. A moze by tak ugotowala cos z kuchni polskiej??
  • ~koneser
    (2013-07-09 11:56)
    nie dałbym więcej niż zwyczajowe 200
  • ~weterynarka
    (2013-07-09 12:09)
    może niech sprzeda się do schroniska dla psów, co by se psięta poruchały a tomcio może zając się suczkami
  • ~Jan
    (2013-07-09 12:12)
    Ty żebyś mnie płaciła miliony to i tak nie zgodzę się na nic .Możesz takie "triki"robić Januszkowi.
  • ~opolanin
    (2013-07-09 12:31)
    pomysłm dobry,cele szczytny,ale od pani lisowej nie przyjąłbym niczego.
    mimo ,że dosyć ładna.
  • ~olo
    (2013-07-09 12:53)
    Ku-rwa to nie zawód, to charakter.
  • ~ninia
    (2013-07-09 13:19)
    Mozecie nie lubic Lisowej i czepiac sie wszystkiego co tylko, ale moze byscie tak sami dali 4000 na cel dobroczynny? Poziom dyskusji klozetowy!
  • ~tele-wic
    (2013-07-09 14:07)
    Czerwona córeczka towarzyszy Kedajów zaprasza na menu radzieckiego "użinu", w końcu też kuchni wschodniej.
  • ~OMEN
    (2013-07-09 14:59)
    Taa... No, to recydywa, bo sprzedali się PO raz drugi. Pierwszy raz PO-dczas
    "nocnej zmiany"...
  • ~Weeek
    (2013-07-09 15:15)
    Ma sprzedajność w naturze.
    A może to wpływ ubeckiego wychowania.
  • ~do : ninia
    (2013-07-09 15:41)
    Gdyby Lisowie byli tak szlachetni jak mamią takie gęsi jak ty, to sfinansowaliby bez rozgłosu leczenie p.Beaty, a nie lansowali się na jej nieszczęściu. Stać ich, mają już ogromną kasę naszym kosztem. "Dajcie"? To daj, a nie zachowuj się jak twoi marni idole, każący płacić innym. Dość już tych cwaniaczków-celebrytów, którzy licytują swoje zaPOcone POdkoszulki dla naiwniaków, śmiejąc się z nich, że płacą, a oni zbierają oklaski.
  • ~ja ja
    (2013-07-09 15:52)
    Lisowie są z Konstancina i osoba, która "wylicytowała" też? Marna ustawka cwaniary, żeby POkazać swą rzekomą szlachetność. Jak lisowie są "szlachetni", to pokazali kolegom z Polsatu, pozwalając im łaskawie zjeść resztki po sobie, gdy sami nie byli już w stanie wcisnąć więcej sushi z kateringu.
  • ~Źródło
    (2013-07-09 15:52)
    Odtwarzanie błony dziewiczej (Hymenoplastyka) 21 lekarzy i 9 klinik.
  • ~Lisy = mniej niz ZEROOOOOOOOOO !!!!!
    (2013-07-09 16:05)
    Dla owej pary nie mam zadnego respektu !
    2 cwaniakow i tyle a gawiedz sie POdnieca ...
  • ~im
    (2013-07-09 16:53)
    a ja bym nie jedla po przeleceniu kilku facetow brr
  • ~Pinkie
    (2013-07-09 18:29)
    Oj sprzedała się, sprzedała i to nie jeden raz. Obrzydlistwo.
  • ~aaron
    (2013-07-09 18:31)
    brzydziłbym się nawet stanąć koło niej, ale starsi panowie od pana wojtka pewnie jeszcze mieliby z niej uciechę
  • ~SHAME
    (2013-07-09 18:44)
    Wspaniała kuchnia POLSKA jest nadal w pogardzie.
    Co za potworne kompleksy muszą mieć Polacy, żeby zachwycać się zupełnie im obcymi (również smakowo) potrawami?
    Nasi sąsiedzi - Niemcy, Czesi, Słowacy, Rosjanie - są dumni ze swoich narodowych potraw.
    WIEM, że biznesmeni, aktorzy, ważni ludzie ze świata szukają namiętnie NARODOWYCH potraw w krajach, w których się pojawiają.
    Mój znajomy CEO z UK (Pharmaceutical Company) zatrzymał się niedawno w warszawskim Marriott Hotel.
    Poprosił (w towarzystwie polskich oficjeli) o coś dobrego podczas dinner, ze wskazaniem – na początek soup – a później main course.
    Zdziwił się na początku, że zaproponowano mu drinka z alkoholi Francji, Niemiec, Szkocji, a nie z wódki polskiej, która jest (w najlepszych gatunkach) bardzo ceniona w UK.
    Później, w skrócie: pani tłumacz/ biznesłuman zaproponowała po szkockiej whisky (a jak!) pyszną zupę i main course, z rejonów Italii, Bliskiego, lub Dalekiego Wschodu.
    Pan CEO z UK stwierdził, że podobne potrawy dobrze pamięta z wizyt w Tajlandii, Japonii, Egipcie, Turcji, a on – przecież – jest w POLSCE!
    O reszcie spotkania nie mówię.
    No i bardzo zazdroszczę tej osobie, która z Lisową Hanną zmusi się do uśmiechu po zżarciu tego, co „międzynarodowa gwiazda” oferuje w swojej kuchni…
    Ze szczególnym uwzględnieniem smaku surowej ryby sushi, której spożywanie jest równie nobilitujące dzisiaj, jak kiedyś palenie przez cinkciarzy PRL papierosów Marlboro z Pewexu…
  • ~observ
    (2013-07-09 19:19)
    tak tez myślałem że ona tylko do garów się nadaje
  • ~Wiesio13 bicz na PISmatołki
    (2013-07-09 20:33)
    Re: ~observ2013-07-09 19:19
    Do garów TAK! Ale tylko do zmywania.