Okazuje się, że w kolejnym odcinku "Ślubu od pierwszego wejrzenia" u Marcina i Kingi nadal iskrzy. Małżonkowie powoli zbliżają się do końca swojej podróży poślubnej.

Okazuje się, że żona Marcina wciąż chce nakłonić go do tego, by cokolwiek dla nich zaplanował. Niestety jej naciski nic nie dały. Marcin nieco się wycofał a Kinga była rozdrażniona.

Reklama

Co bym nie postanowił, to by było źle. To już było takie irytujące, jakbym nic nie postanowił, to też by było źle - mówił Marcin.

Cały czas jest taki skryty, jakby się pilnował może. Nie mam pojęcia. Jeszcze nie do końca go rozgryzłam - stwierdziła Kinga.

Kinga do Marcina: Nie nakręcaj się chłopie, bierz piłkę i jedziemy

Finał był taki, że obydwoje poszli popływać. Ona na basen w hotelu, on w morzu. Mimo, że kilka godzin spędzili na poważnej rozmowie, w trakcie nauki gry w tenisa Kinga nie gryzła się w język i rzucała w kierunku męża ironiczne docinki.

Nie nastawiaj mnie negatywnie, mogę się spakować i już iść - mówiła Kinga.

Ja wiem, że jak ktoś zaczyna, to jest takie frustrujące na pewno - ripostował Marcin.

Jezus Maria, ale nie każdy jest taki sam. Nie nakręcaj się chłopie, bierz piłkę i jedziemy - irytowała się znowu Kinga.

Jest taka burza emocji. Raz jest bardzo pozytywnie, raz może trochę mniej... Raz jeszcze mniej... - stwierdził Marcin. Przed kamerą stwierdził, że: Kinga ma taki charakter, że szybko się denerwuje.

Awantura o butelkę w "Ślubie od pierwszego wejrzenia"

Oliwy do ognia dolała pozostawiona przez Marcina butelka.

Wyrzucaj śmieci. Naprawdę, jak można śmieci nie wyrzucać? Zostawiasz ją na stole, ja nie będę twoją sprzątaczką, więc musisz się tego nauczyć- zrugała Marcina Kinga.

Tu była pusta butelka, szklana i - nie wiem, czy użyła słowa "proszę", czy nie - ale kazała mi, żebym ją wyrzucił. To jest takie trochę nie na miejscu, nie wiem, czy ona to robi celowo, czy nie. Takie szukanie konfliktu może. Każdy ma swoje jakieś przyzwyczajenia, myślę, że to nie jest jakiś wielki bałagan i też nie jest powiedziane, że ona musi od razu wylądować w koszu. Ja też widzę, jaki ona ma charakter. Jakby to nazwać, choleryk, coś takiego? Powstrzymuję się od komentarzy, żeby nie zaogniać sytuacji, ale mi to nie pasuje. Po takim krótkim czasie znajomości uważam to za bezcelowe. To do niczego nie prowadzi- mówił Marcin w przebitkach.

Wolę mu na to zwrócić uwagę od razu, żeby potem nie było jakichś nieporozumień, że ja nic mu nie powiem, a po miesiącu ja będę na niego krzyczeć, że wszędzie jest burdel - tłumaczyła z kolei Kinga.