Ibisz żyje ułudą gwiazdorskiej wolności, zachłystuje się sławą. O tym, że jest mu to potrzebne jak powietrze, najlepiej świadczą sesje fotograficzne, które robił sobie z żonami.
Lubił pokazywać się na pierwszych stronach gazet i publicznie ględzić o swoich uczuciach. Ale to były tylko słowa. Znaczyły jedynie tyle, ile były warte, by podtrzymać ciepły wizerunek
konferansjera.
Obecna żona Ibisza - Anna - przeżywa koszmar. Gdy myśli o pozwie rozwodowym, na pewno zastanawia się nad przyszłością ich synka Vincenta. Nie traci jednak nadziei, że wszystko się ułoży.
"Moje uczucia do Krzysia się nie zmieniły. Kocham go" - wyznała w rozmowie z "Super Expressem".
To twarda kobieta. Trudno bowiem wytrzymać z zakochanym w sobie egocentryku. A o tym, że Ibisz właśnie tak się zachowuje, świadczą choćby jego oskarżenia wobec żony. Według bulwarówki,
Ibisz miał zarzucać Annie, że poświęca się za bardzo pracy za granicą i nie dba o dom. Tymczasem to właśnie on słynie z pracoholizmu, a ona przebywała na planie filmowym tylko około 20
dni.
"Ania bardzo dba o dom. Pragnie jak najwięcej czasu poświęcać rodzinie. I to nie ona rozbiła ten związek. Fakt, że to właśnie Krzysztof chce rozwodu, mówi wiele" -
tłumaczą "Super Expressowi" znajomi pary. "Ale niech nie liczy na szybki rozwód. Ania bardzo go kocha i zrobi wszystko, by uratować ich małżeństwo" -
zapewniają przyjaciele Ibiszów.