Britney Spears chce się wynieść z Los Angeles. Myśli o rezydencji, wartej 8,5 mln dolarów, w kalifornijskim miasteczku Hermosa Beach. Jest tylko jeden problem. Mieszkańcy jej tam nie chcą.
"To nie miejsce dla plastikowych laleczek" - mówi plotkarskiemu portalowi TMZ mieszkaniec Hermosa Beach. On i jego koledzy boją się, że w ślad za Britney przyjedzie tabun paparazzich, którzy zamienią senne miasteczko w koszmar. Dlatego woleliby, by gwiazda pop wybrała sobie rezydencję gdzie indziej.
Jednak to raczej niemożliwe, bo Britney tak spodobała się posiadłość, że cena 8,5 milionów dolarów (czyli ponad 20 mln zł) to dla niej żaden problem. A co za te pieniądze dostanie?
Cztery łazienki, cztery sypialnie, gigantyczną kuchnię i... pub. Do tego osobny domek dla gości, basen i wspaniały widok na ocean.
Tylko nie ma co liczyć na miłych sąsiadów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane