Nowej produkcji Telewizji Polskiej nie oglądało nawet 4 proc. wszystkich osób, które w czasie emisji „Miasta skarbów” – tj. w czwartek 14 września, w godz. 21.43-22.27 – miały włączone telewizory. Serial opowiada o dwóch siostrach – w tych rolach Aleksandra Popławska i Magdalena Różczka – i świecie dzieł sztuki, w którym toczy się ich życie zawodowe z intrygą kryminalną w tle. Reżyserem pierwszych sześciu odcinków jest Marcin Ziębiński, a kolejnych siedmiu Piotr Jaworski. W „Mieście skarbów” występują też m.in.
Piotr Głowacki, Marcin Bosak, Iza Kuna i Edward Linde Lubaszenko.

Z dokumentów, do których dotarł dziennik.pl, wynika, że całkowity koszt produkcji serialu wynosi 9,2 mln zł netto, czyli 710 tys. zł za odcinek (plus VAT). Z ogólnego budżetu tej produkcji 7,2 mln zł to wartość umowy telewizji z firmą Propeller Film na „usługi i świadczenia produkcyjne”. Koszty serialu nie były ujęte w budżecie TVP na ten rok, telewizja pokryła je ze „środków dodatkowych”. Ponadto ok. miliona złotych dołożył do tej produkcji Kraków, o czym informowała lokalna „Gazeta Wyborcza”. Miasto, w którym rozgrywa się akcja serialu, liczy na promocję.

- 700 tysięcy złotych na odcinek to w przypadku cotygodniowego serialu kryminalnego nie jest ogromny budżet – mówi nam producent seriali telewizyjnych od wielu lat współpracujący z głównymi nadawcami. – Kryminał z szybką akcją musi mieć więcej dni zdjęciowych niż produkcja obyczajowa, a to podnosi koszty – dodaje nasz rozmówca.

Kiedy wiosną tego roku w TVN debiutował serial „Belle Epoque” – nie dość, że kryminalny, to jeszcze kostiumowy – w środowisku mówiono, że produkcja jednego odcinka kosztowała około miliona złotych. TVN kwoty nie podawał, ale szef programowy stacji Edward Miszczak przyznawał, że to drogie przedsięwzięcie. „Belle Epoque” zadebiutował jednak z widownią liczącą 2,9 mln osób – czyli sześć razy więcej niż miał pierwszy odcinek „Miasta skarbów” (serial TVN był pokazywany w podobnej porze, tylko że w środy). Ostatecznie widownia „Belle Epoque” ustabilizowała się w kolejnych tygodniach na średnim poziomie 1,9 mln osób.

„Miasto skarbów” ma na razie najgorszy wynik spośród seriali debiutujących tej jesieni.

Serial obyczajowy Polsatu pt. „W rytmie serca” - z Barbarą Kurdej-Szatan i Mateuszem Damięckim – w pierwszy wieczór obejrzało 2,4 mln osób. A debiutancki odcinek „Diagnozy” w TVN - z Mają Ostaszewską i Maciejem Zakościelnym – miał według press.pl prawie 2 mln widzów.

Dla Propeller Film „Miasto skarbów” to pierwszy projekt tego typu. Z informacji na stronie internetowej firmy wynika, że jedynym zrobionym przez nią wcześniej serialem była „Unia serc” – obyczajowa produkcja promująca fundusze unijne, licząca 12 odcinków po 20 minut.

Spytaliśmy biuro prasowe Telewizji Polskiej, czy jej kierownictwo jest zadowolone z oglądalności „Miasta skarbów” i czy widownia znacznie poniżej 0,5 mln osób uzasadnia wydatek ponad 9 mln zł. Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.