Nie idę w politykę, bo wiem, że mam tę broń, że umiem mamić ludzi. Jak ja bym się tak dobrze zakręcił, to mógłbym zostać prezydentem. Mówię pani, jakbym przemówił na rynku, to masy by poszły. Połączyłbym Kukiza z panią Szydło i z panem Kaczyńskim. I zawrócił ludziom w głowach. - mówił Jerzy Stuhr "Gazecie Wyborczej" w 2015 roku.

Wypowiedź aktora wywołała wówczas wiele spekulacji, do których sam zainteresowany odniósł się wczoraj podczas wystąpienia w programie "Fakty po Faktach".

Może to pod impulsem kwiaciarki krakowskiej powiedziałem, bo kwiaciarka krakowska mi tak powiedziała kiedyś: "Panie Stuhr, poszedłby pan na prezydenta. Wszystkie byśmy na pana głosowały, bo pan porządny człowiek jest. Ale to zdanie, pół żartem pół serio wypowiedziane oczywiście, było z dwóch powodów. Raz, że potrafiłbym wykorzystać zewnętrzną stronę ekspresji polityków, z podpatrywania. Dwa, że ja umiem wpływać na tłumy. Całe życie to robiłem. Nawet to czasem jest niebezpieczne, dlatego ja bym się do polityki nie mógł mieszać, bo to by trąciło, że ja mogę wykorzystywać moje umiejętności w jakimś innym celu niż artystycznym.

Czy Jerzy Stuhr miałby szansę wygrać wybory prezydenckie?