Cała sprawa zaczęła się od wywiadu, jakiego w 2009 roku Doda udzieliła portalowi dziennik.pl. Gwiazda wyznała wówczas, że bardziej wierzy w dinozaury niż w Biblię, bowiem trudno jest wierzyć w coś, co "napisali napruci winem i palący jakieś zioła faceci".

Ta wypowiedź piosenkarki nie spodobała się Ryszardowi Nowakowi z Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami oraz senatorowi PiS, Stanisławowi Kogutowi. Obaj panowie złożyli doniesienia do prokuratury, powołując się na paragraf Kodeksu karnego mówiący o tym, iż  kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo do 2 lat więzienia.

Po długotrwałych procesach, w czerwcu ubiegłego roku Doda została prawomocnie skazana za obrazę uczuć religijnych na karę grzywny w wysokości 50 tys. złotych. Rabczewska nie zgodziła się jednak z tym wyrokiem i zaskarżyła go do Trybunału Konstytucyjnego, który, jak się właśnie okazało, przyjął jej skargę i ponownie przyjrzy się sprawie.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", już sam fakt iż instytucja ta zdecydowała się rozpatrzyć sprawę polskiej piosenkarki jest sukcesem, bowiem średnio 90% skarg konstytucyjnych zostaje odrzuconych w ramach tak zwanej wstępnej kontroli.