W rozsądnych granicach. Oglądam TVN24, bo tam przez całą noc można zobaczyć, co się dzieje, a ja wracam późno i wtedy włączam telewizor. Przyznam
też - i to nie dlatego, że tu jestem i uprawiam wazeliniarstwo - że kupuję „Dziennik”. To moja normalna prasówka wraz „Wyborczą” i
„Rzeczpospolitą”.
Nie mnie to oceniać. Oczywiście jako obywatel posiadający zgoła inne przekonania niż partia Libertas, nie chciałbym tam pojechać. Lech Wałęsa twierdzi, że robi to, by im to wykrzyczeć, że
się z nimi nie zgadza, ale z drugiej strony mówi, że wiele jego poglądów jest zbieżnych z poglądami szefa Libertasu.
Tak. Trudno mi się do końca ustosunkować do tej sprawy, bo nie czytałem programu polskiego Libertasu. Na stronie tej partii jest napisane „Program wyborczy wkrótce”. Nie
chciałbym uczestniczyć w takich dyskusjach jak nasi politycy, którzy dyskutowali ostatnio o książce o Wałęsie, a niewielu ją czytało. Nie chcę się wymądrzać na temat, na który za mało
mogę powiedzieć tak autorytatywnie. Jeszcze sobie nie wyrobiłem poglądów, poza tym, że ludzie, którzy są w polskim Libertasie, to nie są ludzie mojej proweniencji politycznej. Ja jestem
zdeklarowanym PO-wcem.
To przecież tajemnica, wybory są tajne, ale tak, będę głosował na PO. To nie znaczy jednak, że jestem zaślepiony i nie widzę fajnych polityków gdzie
indziej. Wielu z nich to są dobrzy ludzie, którzy dobrze chcą dla kraju, tylko sposób ich działania albo tezy, które wygłaszają, mi nie odpowiadają.