"Michał wszystko tak pięknie przygotował, wygłosił przemówienie" - mówi na łamach "Faktu" wzruszona Villas. Gazeta pisze, że gdy zapytano ją o wigilijny wieczór, do jej oczu napłynęły łzy. "Było cudownie, pięknie i bardzo duchowo" - dodaje wokalistka.

"Fakt" pisze, że wieczór spędzony w gronie rodziny Wiśniewskich zrobił na niej tak wielkie wrażenie, że wydarzenie to może ją zmienić na dobre. Tchnie w nią nowego ducha, da jej siłę, by znów sięgała po nagrody i zdobywała uznanie publiczności. Bo ostatnio artystce nie powodziło się najlepiej. Chorowała, miała problemy z psychiką, związała się z ludźmi, którzy chcieli wykorzystać ją finansowo.

"Fakt" pisze, że w tych ciężkich chwilach okazało się, że może liczyć na wsparcie człowieka, który od zawsze był jej fanem. Słysząc o problemach, które trapią panią Violettę, Wiśniewski nie wahał się i na łamach "Faktu" zaprosił ją do siebie na święta. Mało tego, Wiśniewski zasugerował, że chciałby nagrać z Villas jakąś płytę.

Czy tak się stanie? Wszystko zależy od samej Villas. Artystka musi uwierzyć w siebie. Na pewno pomoże jej w tym postawa Michała Wiśniewsiego. Przed Wigilią wokalista wynajął dla niej apartament w hotelu Marriott. Dyrekcja hotelu, gdy dowiedziała się, kogo będzie u siebie gościć, pokryła wszelkie koszty pobytu gwiazdy.

Pani Violetta wyglądała na niezwykle poruszoną wszystkimi sympatycznymi gestami, które spotkały ją w czasie ostatnich dni. Wszystko wskazuje na to, że ta Wigilia może być początkiem wielkiego zwrotu w jej życiu - pisze "Fakt".

Bulwarówka donosi również, że z nieoficjalnych źródeł wie, że Villas przygotowuje się do swojego pierwszego od roku koncertu. W hotelu Marriott spotkała się ze współpracującymi z nią muzykami. Oby w nowym roku jak najszybciej wróciła na scenę.