Anna Sobańda: Jaki tytuł będzie nosił pana nowy program w TVP

Rafał Ziemkiewicz: Do ostatniej chwili trwają dyskusje na ten temat, dlatego jeszcze tytułu nie ujawniamy.

Czy któryś z amerykańskich, bądź brytyjskich programów typu late night show był inspiracją?

Nie do końca, ponieważ nie sądzę, żeby polski telewidz był podobny do amerykańskiego. Mamy wraz z Piotrem trochę doświadczenia w kwestii tego, czego ludzie po takich rozmowach oczekują. Ze sławami trzeba rozmawiać troszkę inaczej, niż to dotąd robiono i my spróbujemy to pokazać. Będzie to też nieco inny rodzaj gości, u nas pojawią się raczej rozmówcy, którzy w tego typu programach wcześniej nie występowali.

To będzie program publicystyczny, czy rozrywkowy?

To będzie program rozrywkowo – lifestylowy. Będziemy rozmawiali o życiu, starając się realizować zdanie klasyka naszej literatury o historiach niezmiernie wesołych, ale czasami przez to bardzo poważnych.

To znaczy, że polityki w tym programie nie będzie w ogóle?

Nie będzie. Gdybym chciał zajmować się polityką, jest mnóstwo innych programów, w ramach których mógłbym to robić.

Jakich gości zatem zobaczymy w pana programie?

Raczej nie będziemy zapraszać gości z giełdy celebrytów, którzy często nie wiadomo z jakiego tytułu są tak nazywani. Będziemy się starali szukać ludzi, którzy budzą zainteresowanie swoją działalnością, a z różnych powodów rzadko się z nimi rozmawiało i wypytywało o to, czym się zajmują.

Czy to będą przedstawiciele świata kultury, rozrywki?

Raczej życia publicznego, chociaż nie chcę na razie podawać nazwisk. Będą to więc ludzie znani, ale nie z celebryckich ścianek i nie z Sejmu.

Czy to zawsze będzie jeden rozmówca, czy też dyskusje w większym gronie?

Będziemy starali się gruntownie przedstawić jeden życiorys, jedną ciekawą osobę. Nie zapominajmy, że są też dwie niezwykle ciekawe osobowości prowadzących, więc na gości zostaje niewiele miejsca (śmiech)

Kogo by pan do swojego programu nie zaprosił?

Nie zaprosiłbym ludzi nieciekawych, czyli takich, którzy opowiadają „na śniadanie jadam kiełki z tofu i dlatego jestem taka śliczna.” To nie jest program dla tego typu "gwiazd". Natomiast jeśli ktoś wyszedł z niczego i zrobił coś takiego, że obecnie jest naprawdę liczącą się postacią, to jak najbardziej chcemy takie przykłady analizować na użytek widowni.

Czy w programie pojawią się goście o odmiennym od pańskiego światopoglądzie? Zaprosiłby pan na przykład feministkę?

Jeśli znajdzie się ciekawa, mądra feministka z życiem wewnętrznym, to biorę od ręki, obawiam się jednak, że to może być problem.