Wyciągnął z rury pierścionek z brylantem
To się nazywa mieć szczęście! Hydraulik z Arizony wydobył z rur pierścionek z brylantem wart 70 tysięcy dolarów. Ale nie mógł go sobie zatrzymać, bo była to zguba klientki jednej z restauracji. Cenny pierścionek spadł jej w toalecie, a potem do kanalizacji porwała go woda.
- Kto z ludzi Busha zebrał stos prezentów?
- Dygant chciałaby ślubu, oj chciała...
- Longoria świeci się jak choinka
- Luksus i szaleństwo dla kobiet
- Piękna Scarlett już nie do wzięcia
- Rooney kupi narzeczonej kolię za milion złotych
- Oto największy diament świata
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Najpierw pierścionka poszukiwały miejskie służby wodociągowe, które otworzyły rury na zewnątrz budynku i próbowały wypłukać go z kanalizacji. Gdy to zawiodło, wezwano specjalistów. "To jak wydobywanie skarbu z oceanu" - komentowali hydraulicy, którzy poszukiwania rozpoczęli od wprowadzenia do rur mikrokamery z noktowizorem.
Pierścionek znaleźli na głębokości 90 centymetrów i w odległości półtora metra od miejsca, z którego został porwany przez wodę. Wyciągnięcie go zajęło im około półtorej godziny. Właścicielkę zguby cała operacja kosztowała ponad sześć tysięcy dolarów.
"Powiadają, że diament jest najlepszym przyjacielem dziewczyn. Ale w tym wypadku raczej będzie nim hydraulik" - podsumował szef ekipy poszukiwawczej Mike Roberts.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!