Młynarską oburzyły słowa członka zarządu Telewizji Polskiej, Maciej Staneckiego, który nie tylko obwinił jej program o gorszą oglądalność "Wiadomości", ale stwierdził także, że "Świat się kręci" jest produkcją zbyt drogą i skierowaną do bliżej nieokreślonej grupy odbiorców.

Dziennikarka odparła te zarzuty na swoim profilu na Facebooku:

Programy w telewizji pojawiają się i znikają z prędkością światła.Taka jest natura rzeczy. Niektóre trwają przez dekady, ale i to z perspektywy wieczności żaden wynik. Dla autora i twórcy programu ważne jest by wiedział, że trafia do widzów. Program "Świat się Kręci" bez wątpienia znalazł całkiem sporą widownię. I nikt, kto choć trochę rozumie i zna mechanizmy rządzące tv, nie zgodzi się z opinią, że powstał program kierowany do "nieokreślonej publiczności". Badania określają precyzyjnie kto nas ogląda, tak by scenariusz odpowiadał profilowi widza zasiadajacego o konkretnej porze, przed konkretnym kanałem tv. To jest elementarz. Stwierdzenie, że program "Świat się Kręci" jest odpowiedzialny za słabsze wyniki "Wiadomości", które przecież startowały 20 minut po naszym programie, jest argumentacją niemerytoryczną.

Młynarska uważa, że krytyka jej programu to zakamuflowany komunikat mówiący o tym, że władze TVP chcą zdjąć "Świat się kręci" z anteny:

To już lepiej powiedzieć, że programu nie będzie. Do takiej decyzji każdy zarząd ma wszak prawo.