Anna Wendzikowska zbulwersowała ostatnio liczną grupę internautów wyznaniem, że do życia potrzeba jej ok. 40-50 tys. miesięcznie. Teraz zamieściła w sieci długi i refleksyjny wpis, w którym prezentuje swoje "normalne" oblicze. Takie czasami "potargane".

Reklama

Anna Wendzikowska się nie wstydzi, tylko jest dumna

Była reporterka programu "Dzień dobry TVN", odpowiadając jakiś czas temu na pytanie jednego z internautów, słuchaczy podcastu, którego była gościem, ile pieniędzy miesięcznie potrzebuje, by szczęśliwie żyć, odpowiedziała wprost: - Żeby mi było tak luźno, fajnie, żebym mogła sobie pozwolić na podróże i utrzymanie moich dzieci, to 40-50 tysięcy miesięcznie.

Wywołała tym prawdziwą lawinę krytycznych komentarzy. Internauci zwracali uwagę w sieci, że niektórzy celebryci są "odklejeni od rzeczywistości", nie kryli też swojego oburzenia ci, który cieszą się, jeśli mają na przeżycie, choć 10 proc. tej kwoty.

"[…] Nie jest pani wstyd za stwierdzenie, ile kasy pani potrzebuje miesięcznie na życie? Po ludzku głupio w stosunku do osób schorowanych, emerytów i zwykłych Polaków?" – pytała jedna z oburzonych internautek.

"Wstyd to kraść" – odpowiedziała jej Anna Wendzikowska. – "A ja się latami uczyłam po nocach, dokształcałam, pracowałam nocami w szatni, żeby skończyć studia w Londynie. A teraz ciężko pracuję, dobrze zarabiam i płacę wysokie podatki i wysoki ZUS, z których państwo finansuje emerytów i schorowanych, więc jestem z siebie dumna" – dodała była gwiazda śniadaniówki.

Anna Wendzikowska "dłubie w nosie" i nie tylko

Teraz Wendzikowska zamieściła na swoim profilu na Instagramie fotkę, jak nurza się w basenie, a do zdjęcia dodała pełen przemyśleń wpis. Rozpoczęła go apelem: "Porzuć toksyczny wstyd". Dalej zaprezentowała wizerunek, z jakim pewnie mało kto kojarzyłby znaną z ekranów kobietę.

"Dłubię w nosie, drapię się po tyłku, przeklinam... Jak rano wstaję z łóżka, to jestem potargana i podpuchnięta. Robię błędy ortograficzne, zdarza mi się palnąć głupotę, kogoś skrzywdzić, stracić panowanie nad emocjami. Wielu rzeczy nie wiem. Czasami chodzę dwa dni w tym samym dresie, a rano nie biorę prysznica, bo mi się nie chce..."– wyznała celebrytka z rozbrajającą szczerością.

Reklama

W dalszej części wpisu Anna Wendzikowska snuje rozważania o ludzkiej normalności, toksycznym wstydzie i potrzebie samoakceptacji. Dziennikarka najwyraźniej ma już ten etap za sobą.

"Kiedyś bałam się, że ktoś odkryje, właśnie, co odkryje? Że jestem człowiekiem? Dziś jestem gotowa przyjąć każdą prawdę o sobie. W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy sami. Czas pożegnać toksyczny wstyd. Uznanie swojej niedoskonałości może być początkiem skutecznej zmiany tego, co zmiany jeszcze może wymagać, a niektóre rzeczy (uwaga!) nie wymagają zmiany, jedynie akceptacji. Jesteś wspaniała taka, jaka jesteś!" - podsumowała swoje przemyślenia Wendzikowska.

Emocjonalny wpis Wendzikowskiej tym razem bardzo spodobał się internautom. Wiele kobiet podziękowało Annie za zwrócenie uwagi na to, jak ważna jest samoakceptacja.

"Ty Aniu to potwierdzasz, że istnieje normalność ludzka; Tak bardzo potrzebowałam dziś takich słów... Dziękuję!; Bardzo twórcze i potrzebne wyznanie. Tak potrzebne wielu kobietom !!! Dziękujemy Pani Aniu; Bardzo mądre, a jakże trudne; Dokładnie. Porównywanie się do innych, umniejszanie sobie, karanie siebie za jakieś zachowanie normalne dla człowieka. Tak być na pewno nie powinno. Nie bójmy się żyć tak, jak chcemy, nieidealnie, czasem w potarganych dresach, bez makijażu, po prostu; Z wiekiem zrozumiałam, że nie ma doskonałości i jestem szczęśliwa" – pisali w komentarzach internauci.

"Tylko dwa dni w jednym dresie? Ja czasem chodzę cały tydzień!" – skomentowała z emotką uśmiechu Agata Rubik.