Modelka i muzyk są parą od pięciu lat, mają dwójkę wspólnych dzieci, a rok temu wzięli ślub. I choć oboje są popularni, dotychczas stronili od afiszowania się ze swoim związkiem na celebryskich imprezach. Sebastian Karpiel-Bułecka jest bowiem przeciwnikiem bywania na salonach i w przeciwieństwie do swojej żony, niezwykle rzadko pojawia się na showbiznesowych eventach.

Wczoraj wieczorem jednak muzyk zrobił wyjątek i wraz z żoną pojawił się na premierze filmu "Ukryta gra". Małżonkowie dali się nawet namówić na wspólne pozowanie na ściance. Zapytani o to, dlaczego złamali swoją żelazną zasadę, odparli, że zrobili to by uczcić pamięć przyjaciela, Piotra Woźniaka-Staraka

Znaliśmy Piotra i darzyliśmy go wielką sympatią. Ja uważam, że jesteśmy mu to winni, bo wniósł do naszego życia dużo dobra. Był bardzo dobrym człowiekiem. Z reguły nie chodzę na tego typu imprezy, bo się na nich nie odnajduję. Wolę być na scenie. Tutaj zrobiłem wyjątek, bo chciałem dziś tu być i uczcić pamięć Piotrka. Tym bardziej, że on dużo o tym filmie opowiadał, pokazywał nam jego fragmenty i bardzo to przeżywał. Ten film znaczył dla niego bardzo wiele – przyznał Karpiel-Bułecka w rozmowie z Jastrząb Post.

Paulina Krupińska dodała, że dzięki przyjaźni z Piotrem mieli okazję osobiście poznać odtwórcę głównej roli w filmie, Billa Pullmana, a sam Woźniak-Starak opowiadał im wiele historii związanych z pracą nad tym filmem. Z tego powodu zdecydowali się wraz z Sebastianem, że wspólnie pojawią się na premierze.