Olga Frycz prawie trzy miesiące temu po raz pierwszy została mamą. Obecnie, wraz z córeczką i partnerem wybrała się na długo wyczekiwane wakacje do ciepłych krajów. Kiedy na Instagramie opublikowała zdjęcie z basenu, jeden z plotkarskich portali opublikował artykuł, w którym zachwyca się nad figurą aktorki chwaląc ją, iż tak szybko po ciąży wróciła do dawnej formy.

Te zachwyty postanowiła sprostować sama zainteresowana. Na swoim Instagramie Olga opublikowała wideo, w którym wyjaśnia, że nie zamierza ulegać presji na jak najszybszy powrót do formy po porodzie i uczciwie przyznała, że jej figura daleka jest do tej, jaką miała przed ciążą:

Nie pozuje na zdjęciu topless tylko w stroju kąpielowym, którego na zdjęciu nie widać. Mało tego, moja figura nie jest rewelacyjna. Moja figura jest… do dupy. Jest fatalna. Uwierzcie mi, że gdyby moja figura była rewelacyjna, to byłbym pierwsza, żeby wam się pokazać w stroju kąpielowym, stojąc pod palmą, nad basenem lub w falach oceanu…. Mówię o tym tylko dlatego, że jestem w dużym hotelu, w którym jest na pewno masa Polaków. Oni mnie widzą codziennie na basenie, z tą moją „rewelacyjną” figurą i coś im się ku*wa nie zgadza. Coś im się ewidentnie nie zgadza. Po prostu nie chciałabym, żeby internet zakłamywał rzeczywistość - powiedziała Frycz na nagraniu.

Aktorka dodała, że bardzo podziwia i szanuje kobiety, które tak szybko po ciąży wracają do dawnej sylwetki, jednak denerwuję ją presja, jaką w tej kwestii wytwarza się na celebrytkach:

Pokazuje się wam taka, jaka jestem. Strasznie mnie wku*wia takie ciśnienie, że o „pokazała swoje ciało po porodzie”, „wróciła do formy po porodzie”, „o ku*wa! Pokazała twarz dziecka”, „Dobrze zrobiła, źle zrobiła?”