To pierwsze zdjęcie, na którym Olga Frycz tak wyraźnie pokazała twarz swojej córki. Mała Helena samodzielnie pałaszuje na nim posiłek. Na jej talerzu znalazło się m.in. awokado, jajka, bułka i ser.

Uwadze internautów nie uszło, że w menu dziewczynki brakuje mięsa. I właśnie to wzbudziło największe zainteresowanie obserwatorów profilu prowadzonego przez Frycz.

"A gdzie mięsko?"; "Czy dziecko nie jest za małe na awokado?" - pytali.

Aktorka powstrzymała się od komentarzy i odpowiedzi na te pytania. Sama już dawno temu zadeklarowała, że jest wegetarianką.

"Po prostu uznałam, że tego nie potrzebuję, brzydzi mnie mięso. Z różnych stron byłam atakowana filmikami, które dotyczyły znęcania się nad zwierzętami, pokazywane było w tych filmach, jak zwierzęta są traktowane w ubojniach. To było przerażające i stwierdziłam, że nie chcę się do tego przyczyniać" - mówiła w jednym z wywiadów.

Gdy zaszła w ciążę oprócz swojego osobistego profilu, zaczęła prowadzić na Instagramie drugi pod nazwą "To ja mama". To właśnie na nim dzieli się swoimi spostrzeżeniami i codziennością z życia młodej mamy.

Na początku września Frycz poinformowała, że rozstaje się z ojcem Helenki. Wyjaśniła, że obydwoje podjęli tę decyzję w "zgodzie i zrozumieniu" ze względu na miłość, jaką obydwoje darzą Helenę.