W środę w studio "Pytania na śniadanie" pojawiła się Dominika Zasiewska, która niedawno ujawniła w mediach, że przez ostatnie kilka miesięcy miała romans z Krzysztofem Rutkowskim. Zapytana w programie o to, dlaczego zdecydowała się na upublicznienie swojego prywatnego życia, odparła:

Zdenerwowało mnie to, że zamiast się wycofać i okazać skruchę zaczął ze mnie robić psychofankę. Co jak co, ale ja na psychofankę się nie nadaję, postanowiłam więc upublicznić swoje racje. Jeżeli facet jest do tego stopnia bezczelny i ja nie jestem pierwsza, to mam pozwolić, by oszukiwał kolejne dziewczyny?

W programie głos oddano także samemu Rutkowskiemu, który ku zaskoczeniu swojej byłej kochanki, za romanse obwinił kobiety, które lgną do takich mężczyzn, jak on:

Mężczyznom tym, o których mówi się, że są uzależnieni od kobiet, jest o tyle trudniej, że to w końcu one nam dają sygnały - narzekał Krzyś w TVP, której udzielił wywiadu w środę. To nie my jesteśmy w wielu przypadkach inicjatorami znajomości, tylko same kobiety. One do nas podchodzą, zapraszają, rozmawiają, pytają. Podpisujemy książki, rozmawiamy o filmie, o tym co robimy. To są bardzo ciekawe tematy dla kobiet. Kobiety w wielu przypadkach wybierają sobie dwie kategorie mężczyznę, albo bandytów czy złodziei, albo policjantów i tych, którzy żyją na granicy życia i śmierci. To jest dla nich fascynujące i inspirujące do tego, żeby nawiązywać z nimi kontakty

Wodzianka stwierdziła, że Krzysztof Rutkowski nadinterpretuje sygnały, jakie dostaje do kobiet:

To ja podeszłam z pytaniem, czy nie zrobi sobie ze mną zdjęcia, ale od momentu zdjęcia do randki jest naprawdę kawał drogi. Tu już myślę, że żadna kobieta nie wysyła sygnałów. Myślę, że on od razu łapie okazję i robi tak, by wyszło po jego myśli.