- Jak się mnie pani pyta, jak się czuję jako Polak za granicą, to powolutku już mówię żonie na ulicy: "Tylko nie za głośno po polsku" - mówi Jerzy Stuhr w rozmowie z dziennikarką portalu Wirtualna Polska.

Aktor wyraźnie zaznacza przy tym, że to obecny polski rząd przyczynia się do rzekomo złego wizerunku Polski za granicą.

- Przychodzi do mnie maitre d’hotel, znał mnie z filmu i pyta "Maestro, czy wy naprawdę jesteście za torturami i karą śmierci?". - Obruszyłem się, co pan do mnie mówi? - myślałem, że się przesłyszałem. - Bo w "La Repubblica" jest wypowiedź waszego ministra, Patryka Yakiego (Jakiego) i on mówi, że trzeba torturować tych, co zgwałcili w Rimini i wymierzyć im karę śmierci - opowiada Stuhr.

Z kolei na pytanie, jakim jesteśmy społeczeństwem, aktor odpowiada:

- Niedouczonym. Niewychowanym (…) Jakbyśmy byli bardziej obywatelsko douczeni, to byśmy nie zrobili takich głupstw, że w rankingu największego zaufania wygrywa pani premier, która jest podwładną pana prezesa, który w tym samym rankingu ma najwięcej nieufności. Gdzie jest jakaś logika tych ankietowanych, no gdzie? Żeby tylko tak pierwszy lepszy przykład dać. Niedouczenie. Dlatego tak sobie mogą wywijać z sądem najwyższym, z trybunałem, bo ludzie nie wiedzą o co chodzi. Bo ich nikt tego nie uczy. Co to jest trybunał konstytucyjny? Co to jest konstytucja? Pan Biedroń w Słupsku zaczyna uczyć dzieci. Czytają w szkołach konstytucję - chwali prezydenta Słupska aktor.

- Dziś przeczytałem, że w tramwaju w Łodzi dwójka młodych ludzi pobiła Chińczyka. Jak byłem mały, musiałem się ostro bić. Krzyczeli za mną: Niemiec. Jak się bawiliśmy w wojnę, bo to się wtedy bawiło w wojnę, to zawsze musiałem grać Niemców. I zwykle kończyło się stwierdzeniem: "My będziemy do ciebie strzelać" (…). Powiem pani, to hartuje - kończy Stuhr.