Jerzy Stuhr na co dzień mieszka w Krakowie, gdzie powietrze alarmy dotyczące dramatycznej jakości powietrza pojawiają się bardzo często. W rozmowie z dziennikarką Radia Kraków aktor przyznał, że kiedy smog zaczął przeszkadzać mu w wykonywaniu zawodu, postanowił działać i przyłączył się do zbiorowego pozwu: 

Do smogu nie można się przyzwyczaić. Ja jestem tu odosobnionym przypadkiem, ponieważ uprawiam taki zawód, gdzie codziennie moje możliwości głosowe weryfikuje scena. Zdarzały mi się już takie sytuacje, że miałem trudności z dokończeniem przedstawienia - no to już wiedziałem, że nie mogę pozostać obojętny, bo to wpływa na moją wydolność zawodową. Wtedy zacząłem szukać też okazji, żeby wziąć udział czynny w akcjach, które mogłyby ograniczyć to zjawisko.

Jerzy Stuhr jest oburzony faktem, że zarówno politycy w Warszawie, jak i samorządowcy, nic nie robią w kwestii poprawy jakości powietrza w polskich miastach:

W ogóle nie ma i wśród rządzących, i wśród użytkowników, szacunku dla powietrza, którym oddychamy. Są ludzie, którzy nie są tak uwrażliwieni jak nauczyciele, aktorzy, śpiewacy. W operze bywały próby, kiedy śpiewacy nie mogli wykonywać swojej pracy

Aktor krytycznie skomentował także podejście polskiego rządu do zakończonego właśnie szczytu klimatycznego w Katowicach:

Nie mogę tego zrozumieć, może jestem laikiem, ale jaki jest propagandowy cel, na kilka dni przed szczytem, wydać walkę wiatrakom. Jak potem na tej sali mają ci przedstawiciele mieć odwagę spojrzeć innym w oczy, gdzie w innych państwach całe miasta wiatrakowe wyrastają i z tego się uzyskuje energię. Jak można powiedzieć otwarcie, że węgiel jest naszym skarbem narodowym i będziemy go przez jeszcze 200 lat wydobywać, bo takie głosy absurdalne były, że potem dostajemy antynagrodę w postaci upokorzenia, że państwo, miasto, które organizuje taki szczyt, samo się unicestwia, tak jak my się sami unicestwiamy powietrzem, którym oddychamy.