Annie Popek, podlizywanie się nowym władzom Telewizji Polskiej zarzucono po tym, jak z uśmiechem na twarzy pozowała u boku prezesa Jacka Kurskiego, który rozpoczął swoje panowanie od masowych zwolnień dziennikarzy. Kiedy jej koledzy i koleżanki kolejno tracili pracę, prezenterka nie dołączyła do głosów oburzenia na poczynania szefów TVP. Wręcz przeciwnie, w jednym z wywiadów wyznała, że kultura pracy zmieniła się na lepsze

Osoby krytykujące Annę Popek zarzuciły jej, że próbuje przypodobać się władzom stacji, by rozwinąć swoją karierę. Potwierdzeniem ich teorii ma być fakt, iż prezenterka otrzymała dwa nowe programy na antenie TVP.

Anna Popek zarzuty odpiera w rozmowie z magazynem "Show". Prezenterka zapewnia, że nie ma sobie nic do zarzucenia:

Nie wydaje mi się, żebym zrobiła coś niepraworządnego. (…) Wbrew temu co piszą, nie mam wielu programów, nie jeżdżę jaguarem, nie mam wpływowego ojca, ani bogatego kochanka. Ile dziennikarek przede mną stawało do zdjęcia z tym czy innym politykiem? I jakoś nie było z tego powodu awantury. (…) Gdybym sobie zrobiła teraz zdjęcie z panem Kwaśniewskim albo Wałęsą, nikt by nie zareagował, notabene miała zdjęcia z nimi oboma, kiedy pracowałam w Panoramie i robiłam z nimi wywiady (…) Co dziwnego jest w tym, że dziennikarka z 20-letnim stażem dostaje nowy program? To jakby się dziwić, że nauczycielce w szkole dołożono nową klasę. Naturalna kolej rzeczy. To nie jest awans. Byłby, gdybym, tak jak plotkowano, została dyrektorem TVP Polonia, co przecież w ogóle nie miało miejsca.

Na szczęście, w trudnych chwilach Anna Popek może liczyć na wsparcie swoich ukochanych córek:

Odcięły mnie od internetu i zakazały czytania opinii, które ludzie wypisywali na mój temat. Widziały, jak mocno przeżywałam to, co się dzieje. I mocno mnie wspierały.