Jacek Kurski swoje rządzenie w TVP rozpoczął od masowych zwolnień dziennikarzy, nie pasujących do nowej koncepcji mediów publicznych, wprowadzanej przez Prawo i Sprawiedliwość. Anna Popek zachowała jednak swoje stanowisko, a złośliwi twierdzą że stało się tak dzięki temu, że potrafiła podlizać się nowej władzy.

Prezenterka na łamach tygodnika "Do Rzeczy" wyjaśnia, jak cała ta sytuacja wyglądała z jej strony. Popek nie szczędzi także komplementów nowemu prezesowi Telewizji Polskiej oraz nowemu dyrektorowi TVP2:

Byłam akurat w pracy i zadzwoniono do mnie z prośbą, by wystąpić na konferencji. Pracuję w telewizji od 20 lat, więc jakoś się z nią kojarzę. Zgodziłam się. Uznałam też, że trzeba dać kredyt zaufania nowemu prezesowi. Zresztą to, co mówił Jacek Kurski podczas pierwszego spotkania z pracownikami TVP, przedstawiając swoją koncepcję telewizji, jest zwyczajnie zgodne z naszymi poglądami i potrzebami. Kultura pracy się zmieniła. Dyrektor Maciej Chmiel przychodzi każdego ranka na plan naszego programu, wita się, pyta, czego potrzeba, widać, że go to interesuje. On umie słuchać, jest otwarty na propozycje.

Prowadząca "Pytanie na śniadanie" odpiera także ataki kolegów i koleżanek z branży:

Na Balu Dziennikarza Katarzyna Kolenda-Zaleska apelowała ponoć o solidarność dziennikarzy wobec zwolnień w telewizji publicznej. Czyli, jak rozumiem, dziennikarze TVN będą zwalniać się z pracy? Zresztą ciekawe, że żaden z nich nie rozpaczał, gdy poprzedni prezes TVP pozbywał się dziennikarzy i przerzucał ich do innej firmy, zapewniając, że to dla ich dobra.