Na wpis Kaczorowskiej zareagowało wiele gwiazd i celebrytów m.in. Karolina Korwin Piotrowska. W obronie celebrytki stanął jej mąż Maciej Pela.

Reklama

Teraz ona sama w rozmowie z serwisem naTemat odniosła się do swoich słów.

Powiedziała, że nie wycofuje się z opinii, którą wyraziła w instagramowym wpisie, ale wyciągnęła z całej sytuacji kilka wniosków.

Przyznaję, że użycie słowa brzydota było - delikatnie mówiąc - niefortunne - stwierdziła.

Nie zmieniam swojego zdania, więc nie napiszę, że przepraszam za to, co napisałam. Czytałam ten post w nieskończoność i dziś całkowicie rozumiem, dlaczego on mógł być źle odebrany. Rozumiem, że każdy będąc w innym punkcie życia, mógł wyciągnąć z niego coś zupełnie innego. Dlatego szczerze i z całego serca przepraszam tych, którzy poczuli się urażeni. Jednocześnie zachęcam też drugą stronę do refleksji - dodała Agnieszka Kaczorowska.

Co Kaczorowska uważa na temat swojego wpisu?

Czytałam ten post setki razy, naprawdę. Wydaje mi się, że słowo "brzydota", zwłaszcza w pierwszym zdaniu, spowodowało tę burzę i niezrozumienie. Staram się wyciągać wnioski z tego, co pójdzie nie tak, i tutaj już też odrobiłam lekcję - odpowiedziała zapytana o to, dlaczego jej post wywołał tyle kontrowersji w sieci.

Jaką lekcję wyciągnęła celebrytka z tej afery?

Miałam w swojej głowie pewien obraz tego, o czym pisałam, założyłam, że każdy czytający zrozumie moje intencje, skróty myślowe i będzie znał kontekst np. moich poprzednich postów. To był błąd, przyznaję. Byłam przekonana, że osoby, które przeczytają ten wpis, śledzą moją działalność od miesięcy czy lat i wiedzą, że to kolejny post, ciąg dalszy historii, w których pisałam o samoakceptacji, miłości do siebie i mojej drodze, którą przeszłam przez lata. Przeszłam ogromną metamorfozę i wciąż mówię, o tym głośno. To nie jest coś, czego się wstydzę. Chciałabym inspirować i rzeczy, o których piszę na swoim profilu, są z tym związane - tłumaczyła.