Dziennik Gazeta Prawana logo

Krzysztof Gonciarz wydał oświadczenie. "Moje życie zostało zniszczone"

19 października 2023, 10:31
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Krzysztof Gonciarz
Krzysztof Gonciarz nagrał filmik, w którym odpowiada na zarzuty modelki./AKPA
Krzysztof Gonciarz przerwał milczenie. Znany influencer zamieścił w sieci nagranie, w którym odnosi się do zarzutów przedstawionych mu m.in. przez modelkę Hannę Koczewską. Chodzi o niestosowne zachowanie wobec kobiet i przesadzanie z używkami narkotyków. "Moje życie zostało zniszczone" – żali się youtuber.

Afera wokół Krzysztofa Gonciarza rozpoczęła się, kiedy tiktokerka Daria Dąbrowska opublikowała na TikToku filmiki, w których opowiedziała o tym, jak wyglądała jej relacja z popularnym twórcą internetowym. Daria zarzuciła Gonciarzowi m.in. wykorzystywanie kobiet, a na dowód zamieściła screeny rozmów influencera z byłymi partnerkami. 

Krzysztof Gonciarz ma problemy

Relacja tiktokerki mówiła też o poniżaniu, spożywaniu narkotyków i propozycjach seksualnych ze strony Krzysztofa Gonciarza. Publikacja Darii wywołała w sieci prawdziwą lawinę. Po niej w podobnym tonie wypowiedziały się Kasia Mecinski, Hanna Koczewska oraz dwie anonimowe dziewczyny. Koczewska wydała na swoim profilu na Instagramie oświadczenie, w którym stwierdza m.in., że nigdy nie łączyły jej z Krzysztofem relacje romantyczne. Dziewczyna zamieściła też fragmenty rozmów z Krzysztofem Gonciarzem, z których można wnioskować, że youtuber miał proponować kobiecie narkotyki, a także przyznać się do swoich sadystycznych skłonności.

Kiedy burza hulała już w najlepsze, Krzysztof Gonciarz przeprosił za swoje zachowanie. "Przepraszam. Jestem w terapii, co wiedzą wszyscy, którzy mnie śledzą. […] Jest mi przykro, że moje życie i sposób bycia generował szkodę w życiu innych osób. Nie widziałem wielu rzeczy i nie rozumiałem własnego zachowania" – napisał w relacji na swoim profilu na Instagramie.

Krzysztof Gonciarz zabrał głos. "Skłamała co do natury"

Teraz influencer ponownie zabrał głos. Na swoim kanale w serwisie YouTube zamieścił nagranie, w którym twardo odpiera zarzuty Koczewskiej. 

- Na początek chcę zaznaczyć, że jestem w terapii. To żadne usprawiedliwienie. Komunikat "jestem w terapii" oznacza, że wiem, że mam problem i że robię coś z tym. […] Czasami na tej ścieżce pewne rzeczy klikają w jeden dzień, a pewne rzeczy zajmują lata – zaczyna Gonciarz, wracając do swojego wcześniejszego usprawiedliwienia.

Goniarz ubolewa, że jego "prywatność i granice zostały przez ostatnie tygodnie naruszone, a jego życie prywatne zostało wykorzystane przeciwko niemu". Dalej wprost zarzuca dziewczynie kłamstwo i manipulację.

- Hania Koczewska skłamała co do natury naszej relacji. Utrzymywaliśmy pewną relację przez półtora roku, a prawie wszystkie wycinki screenów dotyczą jednej rozmowy, w której ona uczestniczyła. Oczywiście wycięła swoje odpowiedzi. [...] Nigdy nie pisałbym takich rzeczy do osoby, której nie znam. […] Screen wiadomości, który został opublikowany przez Hanię, w oczywisty sposób jest kolażem. Są to powycinane, pojedyncze wiadomości, pozbawione jakiegokolwiek kontekstu — przekazał - przekazał Krzysztof Gonciarz. 

Youtuber odniósł się także do nagrania, w którym rzekomo miał straszyć samobójstwem. 

- Byłem wtedy w najniższym punkcie swojego życia. W totalnej histerii, załamaniu, w stanie kompletnej bezbronności i zostałem w tej sytuacji nagrany — podkreślił - odkreślił youtuber, dodając, że dźwięk został nagrany z ukrycia i nie był wysłaną wiadomością głosową. - Osoba, którą kochałem, przycięła wypowiedzi do jednego zdania, które jest dla mnie niekorzystne i opublikowała to w Internecie – podkreśla Gonciarz.

Afera wokół Gonciarza to nie Pandora Gate. " Moje życie zostało zniszczone"

Influencer odniósł się także do głośnej Pandora Gate, której głównym bohaterem jest inny twórca internetowy Stuu.

- Timing tej sytuacji również był taki, że mimochodem wrzucono mnie do jednego wora z aferą pedofilską. Niektórym mediom pomyliły się afery. Mam nadzieję, że cała ta sytuacja będzie dla wszystkich przestrogą – stwierdza Gonciarz.

Youtuber żali się na nagraniu, że cała afera, a nawet "pomylenie afer", zniszczyło mu życie.

- Moje życie zostało niemal całkowicie zniszczone w tej sytuacji. Gdyby nie wsparcie rodziny, przyjaciół i wielu osób, które czuły, e coś tutaj jest nie tak i że intencje drugiej strony można postawić pod znakiem zapytania, nie wiem, co by ze mną było – mówi Gonciarz.

Krzysztof Gonciarz apeluje na koniec, by zanim kogoś publicznie "zlinczujemy i ukamieniujemy", zastanowić się, "jakie są na nich dowody, skąd pochodzą, jak zostały zdobyte, jak mogły zostać pozmieniane, zmanipulowane". 

Wydanie osądów bez procesu jest dla Gonciarza zmuszaniem kogoś do kontynuowania "spirali i wyciągania kolejnych prywatnych wiadomości" i "wciąganiem ludzi w totalny mrok".

- Ja nie mam na coś takiego zgody – kończy swoje oświadczenie Krzysztof Gonciarz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj