Trzeba było paru silnych złodziei, by z niewielkiego miasteczka w Michigan ukraść... 200-kilogramową dynię. Wielkie warzywo było dumą Grand Blanc Township do czasu, aż ktoś postanowił je zabrać. Po co komuś taka dynia? Nie wiadomo, ale za jej zwrot hodowca wyznaczył nagrodę.
Za pomoc w odzyskaniu gigantycznego warzywa Bille Teer jest gotów zapłacić 200 dolarów nagrody. To po dolarze za kilogram dynii.
"Ktoś musiał ją widzieć. W końcu taka mała nie była" - mówi amerykańskiemu "The Flint Journal" hodowca, który dynię pielęgnował pięć miesięcy, aż osiągnęła gigantyczne rozmiary. Po co mu takie warzywo? Przygotowywał się do Halloween. Podświetlona świecami gigantyczna dynia byłaby lokalną atrakcją na święto duchów.
Niestety, ktoś pozazdrościł mu sukcesu i postanowił dynię ukraść. Lokalna policja robi teraz wszystko, by szajkę złodziei warzyw rozbić, bo szeryf z miasteczka nie wierzy, by ktoś dynię dał radę ukraść sam.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|