Pobyt na Karaibach miał pomóc piosenkarce o niezwykłym głosie dojść do siebie po narkotykowych ekscesach. Jednak nic nie wskazuje na to, że terapia słońcem i lenistwem pomaga gwieździe. Co prawda, przestała się narkotyzować, ale to nie znaczy, że się oszczędza - Amy pije na potęgę.
Amy Winehouse właśnie trafiła do miejscowego szpitala po kolejnym ataku. "The Sun" pisze, że artystka miała drgawki i straciła przytomność. Źródła magazynu donoszą, że wszystko z powodu braku leków, które miały jej pomóc zwalczyć głód narkotykowy. Amy próbowała "ratować się" alkoholem.
Nie ma jeszcze oficjalnego oświadczenia, jednak informatorzy donoszą, że piosenkarka wyszła już ze szpitala. Zastanawiające jest, jak dopuszczono do braku leków i w jaki sposób Amy udało się upić do nieprzytomności. Czyżby wakacje rozleniwiły towarzystwo?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|