Pewien mieszkaniec miejscowości Dobra (Zachodniopomorskie) miał wyjątkowego pecha. Po suto zakrapianym alkoholem spotkaniu z kumplami pomylił się i, zamiast do domu, pojechał... prosto na policję.
Mężczyzna chwiejnym krokiem wszedł do komisariatu. Kiedy zobaczył umundurowanych policjantów, osłupiały wybełkotał: "Przepraszam, pomyliłem się. Nie tu chciałem przyjechać".
Policjantów zaintrygowało słowo "przyjechać", wyszli więc za mężczyzną. Ten zdążył już wsiąść na rower. Obyło się jednak bez spektakularnego pościgu.
Po kilku metrach niecodzienny gość stracił równowagę i spadł z roweru. Okazało się, że miał 3,2 promila alkoholu. Pomyłkowa wizyta może go teraz kosztować dwa lata w więzieniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|