Policja zrobiła nalot, a studenci na to...
Policjanci wzięli na cel studentów z Politechniki Gdańskiej. W ich akademikach szukali pirackiego oprogramowania do komputerów. Znaleźli. Studenci nie czekali z założonymi rękoma. W odpowiedzi na na jednym z akademików pojawił się duży, krótki, wulgarny napis. Utworzyły go okna, w których paliło się światło.
- Akcesoria dla prawdziwego pirata
- To nie Polacy są największymi piratami
- W Sejmie ściągają pirackie filmy
- Prowadził wypożyczalnię... pirackich filmów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Policjanci przeszukali akademiki Politechniki Gdańskiej przy ulicach:. Miszewskiego i Traugutta. Sprawdzali szafki i półki. Zabierali serwery, komputery, laptopy i płyty kompaktowe. W sumie skonfiskowali ponad 20 komputerów i prawie 700 płyt CD i DVD. Teraz policyjni biegli sprawdzają, czy sprzęt służył do wymiany nielegalnych, pirackich programów i filmów w internecie.
Wielu studentów jest mocno zdenerwowanych. Są tacy, którzy mówią, że samo posiadanie komputera nie może być podstawą do jego skonfiskowania. Twierdzą, że najpierw zabrano im sprzęt i płyty, a dopiero teraz szuka się dowodów winy - ich zdaniem, powinno być na odwrót.
Dlatego przeprowadzili szybką akcję odwetową. Na jednym z akademików po policyjnej akcji pokazał się duży wulgarny napis, który miał stanowić odpowiedź na działania policjantów. To krótkie słowo zaczynające się na literę "H". Zgodnie z pisownią słowo powinno zaczynać się co prawda na "CH", ale... akademik był na to za wąski.
Teraz sprawą napisu zajmą się władze uczelni. Ciekawe, co odpowiedzą studentom.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!