Tipsy, sztuczne rzęsy, niebotyczne szpilki i stroje rodem z sex shopu, a do tego wulgarny język, zamiłowanie do alkoholu i brak jakiegokolwiek pojęcia o zasadach dobrego wychowania, to cechy charakterystyczne uczestniczek "Projekt Lady". 12 młodych dziewcząt zgłosiło się do nowego show stacji TVN, by nauczyć się dobrych manier i reguł funkcjonowania w społeczeństwie.

Uczestniczki przejdą przeobrażenie w młode damy pod okiem Małgorzaty Rozenek oraz dwóch trenerek: Tatiany Mindewicz-Puacz i dr Ireny Kamińskiej-Radomskiej. Co mentorki będą próbowały wpoić dziewczętom?

Nam chodziło przede wszystkim o to, żeby nauczyć dziewczyny, jak być współczesną kobietą. Zadania, za które ja byłam odpowiedzialna dotyczyły relacji z innymi, czyli jak czuć się szanowaną i ważną, jak sprawiać, żeby inni nie przekraczali moich granic. Bardzo ważne były zajęcia, które dotyczyły pracy. Każda z nich chciała mieć świetną pracę, ale ich wyobrażenie o niej było dość infantylne, idealistyczne i naiwne. Ja kładłam największy nacisk na to, żeby ta zmiana nie była powierzchowna, żeby one nie stały się w tym sztuczne. Zdecydowanie wolałam, żeby dziewczyny się kłóciły i buntowały, bo tak długo, jak jest bunt i dyskusja, jest nadzieja na to, że coś zaskoczy i nastąpi prawdziwa zmiana. - powiedziała nam Tatiana Mindewicz-Puacz - trenerka rozwoju osobistego.

Druga mentorka, czyli dr Irena Kamińska-Radomska jest trenerem protokołu dyplomatycznego i nauczy dziewczęta zasad etykiety. Proces przeistaczania dziewczyn w damy nie był łatwym, bowiem zmianom towarzyszył bunt:

Na początku największy opór budziła zmiana wyglądu. To jest jednak bardzo zrozumiałe, ponieważ wyglądem dziewczyny mogły coś zamaskować, albo wręcz przeciwnie, zamanifestować. Dla nich to nie była kwestia obcięcia włosów, czy odklejenia rzęs, tymi zmianami my kradłyśmy im wizerunek, który może nie był dobry, ale był jakiś. One dzięki niemu miały szanse być zauważone. To tak, jakbyśmy nagle postawiły je nago. Jako trenerki z jednej strony musiałyśmy to uszanować i zrozumieć, z drugiej zaś pokazać im, że jeśli będą się dobrze czuły same ze sobą, to nie będzie miał oznaczenia, co powiedzą na ich temat inni ludzie.
Bunt był zawsze wtedy, kiedy trochę bardziej bolało. Pojawiał się też przy nawykach, kiedy coś wymykało się uczestniczkom spod kontroli, gdy im się wydawało, że już jest fajnie, a potem okazywało się, że jednak niefajnie. Kryzysy pojawiały się też wtedy, gdy przestawały w siebie wierzyć i wydawało im się, że to wszystko jest bez sensu.
- wyjaśniła Tatiana Mindewicz-Puacz.

Choć program na antenie stacji TVN zadebiutuje 27 czerwca, zdjęcia na planie zakończyły się kilka miesięcy temu. Czy uczestniczkom udało się wytrwać w zmianach, jakie wprowadziły w swoim życiu. Trenerki oraz Małgorzata Rozenek zgodnie twierdzą, że tak:

Z kilkoma dziewczynami mam kontakt, to nie jest oczywiście bliski kontakt, ponieważ wykluczają to zasady pracy terapeuty, natomiast z tego kontaktu, który mam, mogę powiedzieć, że jestem z dziewczyn dumna. - zapewnia Mindewicz-Puacz.

Ponieważ rozmawiamy kilka miesięcy po zakończeniu zdjęć do "Projekt Lady", wiem, że znakomita większość dziewczyn radzi sobie świetnie. Niektóre z nich mają pracę u pracodawców, których poznały w programie, dwie wyprowadziły się od rodziców, a jedna podjęła studia, o których marzyła. W życiu tych dziewczyn zaszły prawdziwe zmiany. Dlatego dla mnie prywatnie, "Projekt Lady" to najfajniejszy program, jaki do tej pory prowadziłam. Nie mogę doczekać się kolejnego sezonu, który niebawem będzie kręcony. - powiedziała nam Małgorzata Rozenek.

Program "Projekt Lady" zadebiutuje na antenie TVN 27 czerwca o godzinie 20.55.