Nestor rodu Jay Pritchett (Ed O’Neill, czyli pamiętny Al Bundy z innego rodzinnego komediowego tasiemca) rozwiódł się z żoną i związał z dużo młodszą, seksowną emigrantką z Kolumbii Glorią (Sofia Vergara), z którą wychowuje jej nastoletniego syna z poprzedniego małżeństwa. Jay ma córkę Claire (Julie Bowen), klasyczną niepracującą mamuśkę trójki dzieci z przedmieścia, zamężną z Philem Dunphym (Ty Burrell). Jay ma też syna Mitchella (Jesse Tyler Ferguson) żyjącego w gejowskim związku z Cameronem (Eric Stonestreet), z którym wspólnie adoptował wietnamskie niemowlę.

Losy tej sporej gromadki, która z trudem mieści się w jednym kadrze, opowiedziane są w konwencji telewizyjnego dokumentu. Bohaterowie mówią do kamery o swoich uczuciach i wzajemnych relacjach – co staje niekiedy w komediowej opozycji z ich rzeczywistymi czynami i motywacjami. Jay nie znosi swojego zięcia Phila, Mitchell marzy o byciu perfekcyjną panią domu jak Claire, a wszyscy mają do siebie dziesiątki niewypowiedzianych i często nieuzmysłowionych pretensji – jak to w rodzinie.

Serial został powołany do życia przez dwóch starych telewizyjnych wyjadaczy – reżyserów i producentów Christophera Lloyda ("Skrzydła", "Frasier") i Stevena Levitana ("Ja się zastrzelę"), którzy chcieli w ten sposób sportretować swoje własne "nowoczesne rodziny". Show zdobył już sześć nagród Emmy i po trzech sezonach nadal utrzymuje się na antenie telewizji ABC.

Komediowa konwencja nie wyklucza podejmowania poważniejszych tematów, takich jak prawa gejów i lesbijek do adopcji czy kwestii traktowania mniejszości etnicznych. Jednak siłą "Modern Family" jest właśnie humor – lekki, niewymuszony, a przy tym nieoszczędzający nikogo. Żaden z bohaterów nie oprze się ostrzu satyry, nikt tu bowiem nie jest ideałem. No, ale czy ktoś kiedyś widział idealną rodzinę? W niedoskonałości siła.

MODERN FAMILY | USA 2009 | FOX | poniedziałek, godz. 21.30