Do sytuacji, w której Olga Frycz nie była w stanie uspokoić swojej płaczącej córki doszło na Dworcu Centralnym w Warszawie. Aktorka całe zdarzenie opisała w swoich mediach społecznościowych:

Reklama

W drodze na dworzec w moje dziecko wstąpił demon.Była „marudna” (delikatnie mówiąc). W kolejce po bilet ludzie patrzyli na mnie z politowaniem.Sytuacja była na tyle poważna, że już nawet czupaczups truskawkowy nie dawał rady. Na peronie tłum ludzi, ja z wózkiem i drącym się dzieckiem stałam w krótkim rękawku wyrozbierana bo zły nastrój córki sprawił, że zimne poty mnie oblały.Byłam zawstydzona i zażenowana,że ni w ząb ni w oko nie umiałam sobie poradzić z moim bąbąbąbelkiem.Wstyd na cały centralny. A niby taka @toja_mama paniusia od dziecka specjalistka psia mać.

Na szczęście Olga doczekała się wsparcia, bowiem z odsieczą przybyła jej koleżanka po fachu. Aktorka postanowiła zawiązać dziewczynce czerwoną kokardkę na rączce, która pomaga odczarować zły urok:

I nagle podeszła Ona -Adrianna Biedrzyńska i mnie bladą, z opuchniętymi oczami wyściskała. Szybko zapytała :„A gdzie to dziecko ma...(tu zbladłam jeszcze bardziej bo czapeczki dziecko nie miało już na głowie przyznać muszę)... czerwoną kokardkę”? No a ja na to, że nie ma czerwonej kokardki ale ma różowy kombinezon ...co za idiotyczna odpowiedź. Nie skumałam o co chodzi z kokardką.Adrianna wyciągnęła z torby czerwoną wstążkę i zawiązała kokardę na wózku. Dziecko płakać przestało w jednym momencie i przespało dwie godziny w pociągu.Uwielbiam tę kobietę, aktorkę.

Olga Frycz przyznała, że nie jest wyznawczynią takich magicznych praktyk, ale była w stanie zgodzić się na wszystko, byle tylko jej dziecko przestało płakać, a że kokardka zadziałała, to młoda mama była wdzięczna koleżance za pomoc:

To wspaniały człowiek z niesamowicie dobrą energią. Adrianna powiedziała,że ludzie nas zjedzą za te zabobony,że wezmą za wariatki, ale w takich sytuacjach ja wierze w cuda i jeśli nawet Adrianna miałaby wykonać wokół wózka jakiś transowy taniec to chętnie bym się przyłączyła byleby tylko nastała cisza.

Czerwona kokardka i intensywność jej koloru ma przyciągać wzrok jako pierwsza przez co osoba z urocznymi oczami spogląda najpierw na nią i tam zostawia urok, po czym może bezpiecznie spojrzeć na dziecko .... już teraz sobie przypomniałam, że rano przed wyjazdem na dworzec przyszedł do nas listonosz i przyniósł listy z zarządu dróg miejskich i ze skarbówki. Następnym razem najpierw przez lekko uchylone drzwi pomacham mu przed nosem kokardką.

Pod postem Olgi swój komentarz zamieściła Adrianna Biedrzyńska. Aktorka jest świadoma, że jej metody mogą spotkać się z dezaprobatą:

Olga ❤️❤️❤️ Kochanie moje ❤️❤️❤️
Kocham Cię dziecko moje miłością pierwszą 💋💋💋
Oczywiście za tę kokardkę „dostaniemy „ 😂😂😂 ale dmuchamy na zimne 😂😂😂

Paulina Krupińska zaś dodała, że przy swoich dzieciach zawsze stosowała metodę czerwonej kokardki:

Sprawdzone!! U nas tez zawsze wiązałam!!!