Przez długi czas w świecie show biznesu panowała tendencja do idealizowania macierzyństwa. Gwiazdy opowiadały o tym, jak piękny i cudowny to czas, pomijając wszelkie trudności i negatywne aspekty bycia mamą. Od pewnego czasu jednak celebrytki zaczęły coraz śmielej mówić również o wyzwaniach i kłopotach związanych z posiadaniem dziecka.

Reklama

Kilka tygodni temu bardzo szczerego wywiadu na temat macierzyństwa udzieliła Magda Mołek. Teraz w jej ślady poszła Małgorzata Kożuchowska. W najnowszym numerze magazynu "Viva!" aktorka wyznała:

Są kobiety, którym macierzyństwo przychodzi łatwo, organicznie. Ja nie miałam takiego szczęścia. Poza tym już moja ciąża była trudna. Byłam na lekach, spuchnięta, przytyłam. Przez ponad rok nie mogłam do siebie dojść. Zawsze byłam raczej szczupła, a tu nic nie mogłam zrobić. Małgosi matce to nie przeszkadzało, Małgosi aktorce - już tak.

Aktorka przyznała również, że nie mogła sobie pozwolić na urlop macierzyński, bowiem zobowiązania zawodowe zmusiły ją do szybkiego powrotu do pracy:

Tłumaczyłam sobie: Jestem karmiącą mamą, nie mogę zostać w domu i zajmować się tylko dzieckiem, więc mam prawo wyglądać, jak wyglądam. I już. Pamiętaj, że od lat, kręcąc choćby Rodzinkę.pl, jestem zobligowana kontraktami. Ekipa serialu i tak pauzowała jeden sezon przez moją zagrożoną ciążę. I wszyscy przebierali nogami, czekając na to, kiedy wrócę. Rozumiałam to. Ludzie nie mają pracy, za to mają domy, rodziny i kredyty. Jak się powiedziało "A", trzeba powiedzieć i "B". Ekipa czekała, dziecko płakało, a grać musiałam...

Małgorzata Kożuchowska opowiedziała także, jak zmieniło się jej życie kiedy została mamą:

Dopiero teraz, kiedy Jaś skończył już pięć lat, mam w sobie zgodę na to, aby opowiedzieć, że pierwsze dwa lata jego życia i bycie mamą, w dodatku intensywnie pracującą, to było prawdziwe wyzwanie. Zupełnie nowe doświadczenie, niezwykle silne, skrajne emocje. Z jednej strony uruchomiły się we mnie nieprawdopodobne pokłady miłości, tkliwości, wrażliwości, wszystkiego tego, co w kobiecie piękne, z drugiej strony czułam się przytłoczona. Z każdym dniem mocniej do mnie docierało, że nie jestem już tak niezależna jak kiedyś. Teraz jest ktoś, o kogo będę się martwiła zawsze, do końca mojego życia.