Małgorzata Rozenek jest mamą dwóch synów, którzy pojawili się na świecie dzięki zapłodnieniu in vitro. Kiedy celebrytka wyszła za mąż za Radosława Majdana, oboje zapragnęli wspólnego dziecka. W rozmowie z gazeta.pl przyznaje, że choć jest to ich ogromne marzenie, nieudane próby i upływający czas sprawiają, że szansa na zajście w ciążę jest coraz mniejsza:

Oboje jesteśmy w tych staraniach zdeterminowani, chociaż powoli tracimy nadzieję. Czasu nie oszukasz, wieku też. Płodność 20-latki jest nieporównywalnie większa niż kobiety po 40. Czasem trzeba potrafić powiedzieć sobie stop. Pamiętać, że chodzi o dziecko, które jeszcze musisz mieć siłę wychować. Poświęcić mu czas i energię. My z Radziem co prawda nie czujemy naszego wieku, żyjemy zdrowo, ale zdecydowaliśmy, że dajemy sobie jeszcze dwie próby. Nie będziemy próbować do skutku. Nie chcemy.

Rozenek dodała, że oboje z mężem przez starania o dziecko zrezygnowali z kilku ciekawych propozycji zawodowych. Od pewnego czasu jednak zaczęli psychicznie godzić się z tym, że może im się nie udać zajść w ciążę:

Przyznam ci się, że myślenie o trzecim dziecku powoli się we mnie wygasza. Dwa lata myślałam bardzo intensywnie. Bo wiesz, najpierw jest decyzja. My z Radziem od razu wiedzieliśmy, że będziemy próbować. Ale dużo się działo, a procedura in vitro wymaga ogromnego zaangażowania. Po prostu fizycznego. Trzeba być w danym miejscu, o konkretnej godzinie, co drugi dzień. Do wielu krajów nie można pojechać np. do Ameryki Południowej czy do Azji. Niektórzy lekarze twierdzą też, że podróż samolotem w pierwszym trymestrze też lepiej odpuścić.

Małgorzata zdradziła również, że terapia hormonalna, jakiej jest poddawana ma bardzo obciążający wpływ na jej zdrowie i wygląd: Cała puchnę. Przybywało mi siedem kilo w dwa tygodnie. To widać na zdjęciach.