Jesienią 2018 roku Kazimierz i Izabela Marcinkiewiczowie w końcu doczekali się rozwodu. Jednocześnie sąd uznał, że polityk ma płacić byłej żonie alimenty w wysokości 5 tys. złotych miesięcznie.

Izabela twierdzi jednak, że jej były mąż nie kwapi się z wypełnianiem sądowego postanowienia. Ostatnio na swoim Facebooku zamieściła komentarz do jednego z wywiadów Kazimierza, w którym po raz kolejny wytyka mu niepłacenie alimentów: 

Dziennikarka Wyborczej pyta Marcinkiewicza: jest Pan za aborcją? Nie ma konkretnej odpowiedzi: tak/nie. Jest za to wymigujące: "hmm...,"rozmawialiśmy w 93...", "trzeba rozmawiać..."; gdzieś tam później mówi, że jest przeciwnikiem aborcji, i jednocześnie wiem z autopsji, że również przeciwnikiem płacenia alimentów. Oby tylko nie zapłodnił Pan żadnej kobiety, bo gdy Pan ją zostawi, to... aż strach pomyśleć! A może Pan chce właśnie żeby kobiety rodziły dzieci, żeby potem taki 'alimenciarz' (taki jak Pan) mógł wykorzystywać je (także lub przede wszystkim gdy dorosną) do swoich zagrywek nieregulowania alimentów, np. używając ich kont, aby ukrywać swoje zarobki przed komornikiem?!

Izabela odniosła się także do sytuacji finansowej Kazimierza:

...Pan mowi, że jako premier nie należał do bogatych - słyszę, że w czasie przeszłym. No tak, bo potem dzięki uprzejmości patrii, do której Pan przynależał, wypłynął Pan na szerokie wody i zaczął zarabiać duuużo więcej w Londynie, żeby móc nosić już nie 'garniturki' (jak to pan ujął), a garnitury, a może nawet garniery?
Pan mówi o rezygnacji skorzystania z pieniędzy (pozapartyjnych) do tego, aby Pan był ubrany, wyglądał przyzwoicie jako premier?! Z jednej strony to chyba była dobra sugestia, bo ja widziałam Pana garderobę (na początku naszego związku) i bynajmniej dobrego wrażenia na mnie nie zrobiła! Rozumiem. Pan jest taki 'honorowy', że tylko/aż liczy na życie Europarlamentarzysty, bo pan M. Kamiński już przedstawił Panu wizję dużych pieniędzy i inne profity za nie swoje pieniądze, tj. darmowe przeloty, darmowe wyjazdy, pobyty tam i tu, kierowcę itp. Acha.

p.s Dla mnie może Pan polecieć nawet na księżyc, jeśli tylko spłaci Pan dług alimentacyjny i będzie płacił kolejne kwoty terminowo.