Zgodnie z decyzją sądu, Izabela Marcinkiewicz ma otrzymywać od byłego męża comiesięczne alimenty. Jak twierdzi jednak, Kazimierz nie wywiązuje się z tego obowiązku:

Do 25. dnia każdego miesiąca mam dostawać 4 tys. zł alimentów. Nie otrzymałam ani złotówki. Aktualnie jest mi winien ponad 110 tys. zł. Komornicy nie są w stanie ściągnąć tych pieniędzy, bo nie ma ich na koncie. Dziwię się, że człowiek, który lansuje się na eksperta nie tylko politycznej moralności, jest ponad prawem - żaliła się w jednym z wywiadów trzy miesiące temu

O pomoc w odzyskaniu należnych jej pieniędzy Izabela Marcinkiewicz zgłosiła się ponoć nawet do samego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Teraz, w rozmowie z Pudelkiem przyznaje, że w końcu pojawił się cień nadziei, że niebawem odzyska swoje pieniądze:

Wszystkie możliwe kroki zostały podjęte, tzn. zawiadomienie do prokuratury w Warszawie z końcem lutego, okres umowny to 30 dni, brak spłaty długu powoduje, że dłużnik wzywany jest do prokuratury. Oprócz tego komornik zajął nieruchomość Marcinkiewicza - czyli nasze byłe wspólne mieszkanie, jest wpis do księgi wieczystej. Były mąż wynajmuje to mieszkanie komuś - jest nakaz wpłaty pieniędzy z tytułu wynajmu na konto komornika

Izabela dodała także, że bardzo potrzebuje pieniędzy, dlatego ma nadzieje, że były mąż niebawem spłaci swój dług.