Edyta Górniak przyznaje, że w "Agencie" trudno było cokolwiek udawać, bowiem kamery były z uczestnikami non stop. Radzenie sobie z emocjami i własnymi lękami na oczach innych było dużym wyzwaniem. Dla gwiazdy dość problematyczne były także kwestie dbania o wizerunek. Bez osobistego fryzjera i makijażysty, Edyta musiała radzić sobie sama:

Właściwie nie było możliwości, żeby wyjść dokupić sobie coś, więc czasami musiałam jakieś tam rzeczy zamalować. Skończyły mi się płyny, to wzięłam mydło oraz ręcznik i szorowałam twarz w łazience z wodą z chlorem, bo tylko to było do dyspozycji. Bardzo hardcorowe, survivalowe warunki Musiałam sobie ze wszystkim radzić sama. Nie mam makijażu, przyklejonych pięknie rzęs, zakręconych włosów. Chwilami wyglądam jak taka kura domowa - powiedziała w "Dzień Dobry TVN"

Górniak wyznała także, że łączenie zdjęć do programu z koncertami w kraju było dość problematyczne, ale życzliwość ze strony producentów sprawiła, że diva dała się nakłonić na taką przygodę.