W ramach promocji swojej najnowszej płyty, Chylińska zrealizowała bardzo wyjątkowy projekt - udzieliła niezwykle intymnego wywiadu. Z najgłębszych zakamarków jej duszy przepytali artystkę Kuba Wojewódzki, Edward Miszczak i Marcin Prokop.

Kubie Wojewódzkiemu, z którym przyjaźni się od lat, Agnieszka powiedziała między innymi o tym, że nie odnalazła się w roli opiekunki domowego ogniska:

To nie jest mój świat, bardzo chciałam żeby był, ale nie jest. Bardzo chciałam być normalna i bardzo chciałam być w domu, a najbardziej smutne, że chciałam być w tym domu szczęśliwa. Są momenty, kiedy lubię siebie w roli mamy, a są takie, kiedy nie bardzo. Nie jestem doskonałą mamą. (...) głównie mnie nie ma - przyznała z bólem. (...) Bardzo wierzyłam w to, że uda mi się wejść w standardowy świat. Nie poradziłam sobie z tym, że takie życie, które nazywamy normalnym, zdrowym, że to nie jest moja bajka. Nie dałam rady.

Edwardowi Miszczakowi zaś Chylińska opowiedziała o tym, jak zwiodła swoich rodziców i jak trudnym czasem były dla niej początki ONA:

Samcze, brutalne środowisko, najgorsze jakie może być. I to wszystko było w takim sosie - bardzo wojskowym, brutalnym, mocnym, bezpardonowym i ostrym. Cena potworna. Moi rodzice po dziś dzień nie wiedzą, co tam miało miejsce. Moi koledzy byli bezwzględni - trzeba było grać i śpiewać jak najlepiej, oczekiwali ode mnie 100 procent, a oni byli już 20 lat na scenie. To na mnie przyszło bez żadnego filtra. Otaczałam się ludźmi, którzy zajmowali się tym, żeby z tej gówniary trzepać hajs, a nie dbać o jej psychikę i wnikać, czy ona to przeżywa, czy nie. Pierwsze depresje, załamania, próby samobójcze, to były pierwsze lata O.N.A.. Ja czułam, że się mijam z tym snem, który sobie wymyśliłam, że się przestrzeliłam - opowiada Chylińska. 18 lat to było za wcześnie, zostałam zniszczona, zepsuta, rozpie*dolona, ten alkohol, narkotyki, faceci - to było za szybko.

Z Marcinem Prokopem piosenkarka rozmawiała między innymi o tym, że zawiodła w roli "normalnej" żony i matki:

Zawsze chciałam być najlepsza we wszystkim - byciu złą, byciu najbardziej wyuzdaną, najbardziej zachlaną. A potem przyszedł taki moment, że stwierdziłam, że odetnę tę część, nie pogodzę się z nią, nie przepracuję jej i to będzie wystarczało do tego, żeby wyjść za mąż, za bardzo normalnego mężczyznę, z normalnymi oczekiwaniami, urodzić troje dzieci i żyć w tym schemacie i być w nim szczęśliwa. (...) No i tu się bardzo zdziwiłam (...) Demony przylazły i rozszarpały mi wszystko.

Chylińska powiedziała także, jak wyglądają obecnie jej relacje z Bogiem:

Teraz jestem łajdakiem, który przychodzi do pana Boga, przychodzę jako łobuz i pytam: "Czy taką mnie kochasz? Niedobrą, egoistyczną, poje*aną, robiącą rzeczy złe, podłe? Czy taką mnie pokochasz?". Przyszłam do Boga i powiedziałam mu: "Wszystko zje*ałam. Przytul mnie, nic nie mów, kochaj mnie

Szczerość Agnieszki zdziwiła samych jej rozmówców, którzy są przecież telewizyjnymi wyjadaczami. W oczach każdego z nich widać było niezwykłe skupienie, ale i wzruszenie słowami Chylińskiej.

Zobaczie ten niezwykły wywiad, naprawdę warto: