Tomasz Baran dostał się do półfinałów "Mam talent" dzięki sztuczkom z piłką do koszykówki. Podczas swojego występu opowiadał żarty i nawiązywał kontakt z publicznością, jednak w pewnym momencie jego mikrofon został wyłączony.

Okazało się, że także, że Baran chciał, by podczas jego półfinałowego występu na scenie pojawiła się Agnieszka Chylińska. Gdy produkcja nie wyraził na to zgody, uczestnik i tak zwrócił się do jurorki w trakcie swojego pokazu. Ponieważ jego mikrofon nie działał, nie było słychać, co takiego powiedział Agnieszce. Po zakończeniu występu pozostali jurorzy próbowali dowiedzieć się, co Baran mówił do Chylińskiej, ten jednak odparł, by "zatrudnili tłumacza". Wówczas Chylińska nie wytrzymała i powiedziała:

Mi jest przykro, że dopuściliśmy cię do półfinału, bo zachowujesz się jak palant

O tym, jak wyglądało całe zajście i jak potraktowała go produkcja "Mam talent", Tomasz Baran postanowił poinformować na Facebooku:

Przepraszam wszystkich ktorych zawiodłem na wczorajszym wystepie...co tu sie dzieje przeroslo moje oczekiwania....Tak naprawde balem sie swojego wystepu i mialem ochote jechac do domu przed bo czulem w kosciach ze cos sie moze wydarzyc dziwnego...ale nawet gdybym chcial to bym dostal pozniej z 20 tysiecy kary...yhmmm..sprawa z mikrofonem...ja do konca myslalem ze jednak mnie slychac...Czulem ze cos nie gra bo nie slyszalem swojego glosu na scenie...ale jak mi powiedzieli ze nie dzialal na wywiadzie to bylem w szoku wiedzialem ze caly misterny plan poszedl w p.... wiecie w takim momencie ciezko byc milym do konca ;) Wiesz ze czas minal i juz nie powtorzysz...nara...I bylem sklonny uwierzyc ze naprawde sie zepsul, ale po tym co pozniej sie wydarzylo i co ludzie pisali...

Uczestnik twierdzi, że produkcja wyłączyła mu mikrofon, ponieważ nie spodobały jej się jego żarty, choć na próbach zapewniono go, że są w porządku:

Tak, prawdopodobnie mnie uciszyli i mnie po prostu "wylaczyli"...i te zarty wcale nie byly obrazliwe.... po prostu na ich temat i calej otoczki, pytalem rezyera na probie czy "moge" w ten sposob, powiedzial ze tak, jednak zdalem sobie sprawe ze jestem niewygodny i to nie stand up..tylko show tvn gdzie wszystko jest ustawiane od A do Z...takze podjalem niewlasciwy temat zartow...ale nikt mi nie wmowi ze byly obrazliwe...co do Agnieszki...to nawet nie mam do niej pretensji, na poczatku bylem w szoku czemu mowi do mnie palant...ale zrozumialem ze to nie byly tylko jej slowa i ktos jej podpowiedzial do sluchawki...To jest nic...

Baran zdradził także, jak został potraktowany przez produkcję programu:

po programie zaproslili mnie do "pokoju zwierzen" i zrobili mi taki raban...ze poczulem sie jak pionek w tej calej grze, jeden z elementow ktore mozna zdeptac...Nie bede pisac w szczegolach...ale w skrocie "ukradli" mi moja karte sd z kamery , poniewaz chcialem miec dowod ze mnie jada jak po psie....No ale 3 ochroniarzy tam bylo zawineli mi kamere ,wyje*** mnie stamtad...i pogrozili ze moge miec problemy przez to ze nagrywalem...a ja chcialem tylko moc sie bronic przed nimi w razie czego i miec dowod...a teraz moga wykorzystac te nagrywki przeciwko mnie...mysle ze "okradanie" mnie z karty sd nie jeat fair...wystarczylo to skasowac...Masakra jaki dramat tu sie zrobil

Na koniec wyjaśnił, że nie ma żalu do Agnieszki Chylińskiej:

Tak po ludzku dodam ze Agnieszka Chylinska ujela mnie swoja emocjonaloscia do mnie po programie, nie spodziewalem sie takiej reakcji, mysle ze wierzyla we mnie przed ale ja nie mialem o tym pojecia...niestety obrocilo sie to szybko przeciwko mnie przez nieszczesna kamere i pomysleli ze chce ja oczernic czy cos... ja chcialem tylko miec dowod w razie czego bo nie masz szans sam przeciwko calej korporacji...Jedyne o czym marze to swiety spokoj teraz a nie dramaty...Czekajcie na wywiad bedzie wyjasnione wiecej...