O tym, że łączyło ich coś więcej, niż koleżeństwo, Kuba napisał w swojej książce "Nieautoryzowana autobiografia":

To mógł być związek modelowy. Od pierwszej rozmowy telefonicznej, którą jak się potem okazało, odbywała w towarzystwie zawodowo zazdrosnego narzeczonego, czułem, że namiętność szturmuje już drzwi. Na początku randkowanie według kalendarza narzeczonego może uchodzić za radosną grę w chowanego, niestety wcześniej czy później nawet najbardziej zakochany narzeczony zrozumie, że ktoś robi z niego durnia.

Marta zapytana o tę kwestię przez jastrzabpost.pl potwierdziła, że spotykała się z Kubą. Jak zapewnia jednak, z jej strony nie było mowy o żadnym romansie:

Ja bym ich nie określiła „romansem”, jak to media zrobiły w nagłówkach, uważam, że jest to duża przesada. Nazywałabym je raczej fajnymi spotkaniami z fajnym człowiekiem. Bardzo dużo mnie nauczył. Postanowiłam wtedy skorzystać z tego, że Kuba jest dziennikarzem i wykłada też dziennikarstwo. Bardzo chciałam się dowiedzieć takich podstawowych rzeczy, jak udzielać wywiadów, jak autoryzować wywiady i jak nie popełniać takich podstawowych błędów, które potem, podczas autoryzacji sprawiały mi dużo kłopotów. Nawet pomógł mi autoryzować jeden z wywiadów, taki do dużego miesięcznika, więc była dla mnie naprawdę dużym wsparciem i do dzisiaj mam coś takiego, że jak mam jakąś wątpliwość to lubię go zapytać o zdanie.