Najpierw był gorący romans rozgrywający się przed kamerami i na oczach opinii publicznej, a kiedy miłość wygasła, rozpoczął się żenujący spektakl wzajemnych oskarżeń i wyciągania osobistych brudów na światło dziennie. Telenowela państwa Marcinkiewiczów trwała kilka lat, w końcu jednak znalazła swój finał w sądzie.

Jak podaje Pudelek, w czwartek odbyła się ostatnia rozprawa, na której sąd orzekł rozwód. Isabel Marcinkiewicz jest zadowolona z werdyktu, który przyznał jej alimenty w wysokości 5 tys. złotych miesięcznie:

Cieszę się, że sąd uznał alimenty, przez co okazał zrozumienie dla mojej sytuacji zdrowotnej, która zmniejszyła moje możliwości zarobkowe, które kiedyś były na wysokim poziomie. Będę mieć zaspokojone główne potrzeby, dach nad głową, a to pozwoli mi teraz myśleć o innych rzeczach - skomentowała w rozmowie z Pudelkiem.

Z takiego wyroku nie był ponoć zadowolony Kazimierz Marcinkiewicz, który chciał płacić byłej żonie kwotę od 500 do tysiąca złotych. Były premier nie skomentował swojego rozwodu, na Instagramie zamieścił jednie post, który może być nawiązaniem do nieudanego małżeństwa. Pod wspólną fotką z Miss World polityk napisał:

Nie wiem czy wiecie, że życie jest piękne. I nie tylko życie. A piękno w życiu wynagradza nam każdą zmarnowaną chwilę. Ja obiecuję, że już marnować nie będę