W rozmowie z portalem Onet, Darski z dużym oburzeniem wyznał, co sądzi o uprawianej przez PiS polityce rozdawnictwa, przejawiającej się głównie w programie 500+. Muzyk nie godzi się z tym, by z jego podatków wypłacano pieniądze mające na celu podtrzymywanie elektoratu partii Jarosława Kaczyńskiego:

Drogie państwo, drodzy decydenci, droga autorytarna władzo - jestem artystą, który ciężko i uczciwie pracuje. Żadnym Dyzmą. Od 30 lat zapieprzam na to, co mam, a mój status na świecie jest niepodważalny. Ja nawet nie pracuję, ja zapie***lam. I zarabiam pieniądze, które przywożę do Polski, ponieważ to w Polsce zarejestrowana jest spółka Behemoth. Zostawiam w tym kraju rocznie setki tysięcy złotych, które wy oczywiście z otwartymi rękoma przyjmujecie i rozdajecie darmozjadom. Dajecie im po 500 zł, żeby się, ku**a, rozmnażali, by sami bezmyślni ludzie powiększali wasz elektorat, przedłużając waszą kadencję. To jest skandal i ja się na to nie zgadzam.

Nergal wścieka się, że płacone przez niego podatki zostają przeznaczone na takie cele, jak 500+:

Większość naszych dochodów zostawiamy w Polsce, ale dużo lepiej byśmy się czuli, wiedząc, że władza jest mądra i wie, co zrobić z tymi pieniędzmi, zamiast rozdawać je nierobom. A to się dzieje od początku kadencji PiS. I to mnie wku**ia przemożnie. Dostaję białej gorączki, jak tym myślę, bo tego szczerze i z całego serca, ku**a, nienawidzę.

Darski dodał także, że ma pełne prawo do wyrażania swoich negatywnych wobec rządu i prezydenta opinii, co nie powinno mieć żadnego wpływu na jego działalność artystyczną. Tymczasem grupa Behemoth, doceniana na całym świecie, w Polsce bywa bojkotowana i traktowana jak "zło narodowe":

Nie zgadzacie się z tym, co mówię i co robię, to się nie zgadzajcie, ale dajcie mi pracować. Ja też się z wami nie zgadzam. I was nie cierpię z całego serca, ale nie napie****am kamieniem w Pałac Prezydencki. Żyjemy w państwie pluralistycznym, mam więc prawo mówić, że nie cierpię władzy i że prezydent Duda nie jest moim prezydentem. Dni jego, jak i PiS-u, są policzone i to jest oczywiste, bo tak znienawidzonej władzy i tak spolaryzowanej opinii w polskim społeczeństwie nie było od czasów komuny.