Zespół Ich Troje w swoich najlepszych latach był niekwestionowaną gwiazdą polskiej sceny, zarabiającą krocie za każdy koncert:

Graliśmy tyle koncertów, że nie wiadomo było, jak tę kasę nosić. Masz 100 tys. za koncert, jedziesz w trasę – 180 koncertów… - powiedział Michał Wiśniewski w wywiadzie dla weszlo.com

Zapytany o to, czy łatwo przyszło mu wydanie zarobionych 35 milinów odparł:

No pewnie, że to jest łatwe. A jak myślicie? Policzmy. Te 35 milionów zarobiłem przez 10 lat. Wychodzi po 3,5 miliona rocznie. I co roku kupujesz sobie samochód za bańkę, a koledze dajesz poprzedni. No to, ile masz już baniek? 2,5.

Wiśniewski nie kryje, że majątek przehulał dość bezmyślnie:

To idzie oczywiście na głupoty, no bo na co możesz stracić takie pieniądze? Tu kupisz samochód, tu samolot, tam apartamenty w Tajlandii. W Tajlandii jeszcze nie jest tak drogo, ale zastanówcie się, ile kosztuje apartament w Warszawie.

Opamiętanie przyszło niestety za późno:

Myślę, że dopiero w momencie, kiedy rzeczywiście nie było na chleb. Wtedy zacząłem szanować pieniądze. One generalnie nie są ważne, ale to jak w tym przysłowiu: „pieniądze szczęścia nie dają, ale wszystko bez pieniędzy to…”. Dzięki pieniądzom możesz coś tam sobie realizować.

Żeby była jasność, ja mimo tego, że jestem w trakcie upadłości i próbuję zacząć wszystko od zera, to myślę, że mam większy skarb niż te całe pieniądze. Pieniądze przychodzą same. Jak ciężko pracujesz, to będziesz je miał. To nieważne, czy akurat pracujesz na kasie w Biedronce. To jest zawsze bardziej pytanie, jak żyjesz.