Przypominamy, że cała sprawa jest roztrząsana publicznie od momentu, gdy komornik zajął konto Zbigniewa Zamachowskiego w związku z niepłaceniem przez aktora alimentów swojej byłej żonie, Aleksandrze Juście.

- Boję się, że pewnego dnia nie starczy nam na jedzenie. Praktycznie wszystko, co mamy, wydajemy na zobowiązania Zbyszka i prawników, a zdarza się, że prosimy o pożyczki znajomych albo rodzinę - mówiła Monika Zamachowska w rozmowie z „Na żywo”.

Według obecnej żony aktora, Zamachowski zapłacił Juście już ponad milion złotych. Na swoich profilach społecznościowych celebrytka często wbija szpilę eksmałżonce swojego partnera. Kilka dni temu wrzuciła zdjęcie z podróży zawodowej do Chin, gdzie odwiedzała luksusowe butiki z markową odzieżą.

- Ojej, no wiadomo, że nie kupię, ale przymierzyć można, nie...? - podpisała fotografię.

Tym razem Monika Zamachowska zamieściła na Instagramie zdjęcie zza kulis imprezy, którą poprowadziła w warszawskim Teatrze Wielkim. I nawet przy takiej okazji nie omieszkała odnieść się do drażliwego problemu alimentów, za który obwinia Justę.

- Robota. Alimenty to nie prezenty. Robię, co mogę - otagowała fotkę.

Część tzw. followersów gwiazdy zareagowało jednak negatywnie.

- Dlaczego robi Pani z siebie ofiarę? Po co było się brać za żonatego mężczyznę, który ma dzieci? Więcej klasy, Pani Moniko - napisał ktoś.

- Brak słów. Zero klasy - dodał inny komentator.

- Robię, co mogę, przepisując majątek męża na siebie, otwierając firmę na siebie, aby mąż nie miał jawnych dochodów, unikając w ten sposób płacenia czwórce dzieci alimentów. Rzeczywiście wzięła Pani sprawę w swoje ręce. Ponownie gratuluję Pani przedsiębiorczości - brzmi jeden z ironicznych komentarzy.

#robota #alimentytonieprezenty #robięcomogę

Post udostępniony przez Monika Zamachowska (@monikazamachowska)