W jednym ze swoich ostatnich wywiadów, gwiazda estrady opowiedziała o tym, jak w początkach swojej kariery rywalizowała z Urszulą Sipińską. Rodowicz zarzucała koleżance kopiowanie jej stylu i wyznała, że w 1977 roku, za kulisami festiwalu w Opolu, między artystkami doszło nawet do rękoczynów:

Reklama

Urwałam jej rękaw. Jak skończyła śpiewać, zdjęła swój biały kapelusz, zamachnęła się nim na mnie, a ja wzięłam swój i zaczęłyśmy się okładać tymi kapeluszami jak na szpady. W tym momencie pękł jej rękaw w białej marynarce –powiedziała Maryla "Super Expressowi".

Tabloid postanowił więc zapytać o konflikt Urszulę Sipińską. Choć była wokalistka twierdzi, że od 3 lat nie ma z Rodowicz żadnego kontaktu, a jej uczucia wobec koleżanki są obojętne, z wypowiedzi wynika, że wciąż ma do niej żal. Zapytana, o to czy Maryla powinna ustąpić na scenie miejsca młodym artystom, z przekąsem odparła:

Młodzi sobie poradzą. Gorzej z kalendarzem i zegarem, który nieubłaganie tyka...

Sipińska została także zapytana, czy sformułowanie "Panna Madonna bloku socjalistycznego" jakiego użyła swego czasu do określenia Rodowicz oznacza, iż jej zdaniem Maryla ma specjalne względy w polskim show biznesie, odparła:

Tak. Część komunistycznych dziennikarzy uważa ją za świętą krowę.

Jak widać konflikt sprzed lat nie wygasł, a obie artystki wciąż pałają do siebie wzajemną niechęcią.